juz wiem, wiem, jak to opisac
dla mnie]
rozwod to jest tak, jakbym chodzila
w mokrych ubraniach
w tym mrozie
[odczuwalne
minus tysiąc
*
nie miałam jeszcze tak spuchniętej od płaczu gęny
niby nie ma czego opłakiwać, a jednak placzę
ze strachu
co ja Jej powiem
gdzie ten idiota sie podzieje
caly czas poczucie odpowiedzialnosci za obca juz przeciez
[od dawna?serio?] osobę
co ja JEJ powiem
juz dzisiaj byla probka histerii, gdy rano nieoczekiwanie przyszla do łóżka i bylam tylko ja
tylko
ja
czwartek, 4 grudnia 2014
piątek, 24 października 2014
dr jacek
bardzo intrygujacy z powierzchownoscia gdzies w okolicach s. penn'a,z charakterem jakze odmiennym od wielu znanych mi internistów, zainteresowany pacjentem i traktujacy go serio. Gdy sie zatroskal- widac bylo,ze szczerze. Potrafil - jako rodzinny- dogadac sie i z latynosem, i z autystka, i z histeryczka, ktora ich wszystkich przywozila. Skierownia wsyatwil juz dawno, ale ona swoje postanowila zrealizowac wlasnie teraz, w poniedzialek. Pielegniarka zatroskana ppowiedzial, ze troszke stare to skierowanie, "ale przeciez doktor moze mi poprawic, mowi histeryczka
-raczej nie - wzdycha pielegniarka. -Od sierpnia nie żyje
*
facet w moim wieku, w superformie, nie zyje
*
niby tak troche glupio przezywac smierc wlasnego lekarza, ale czuje sie z tym zle
Badania wyszly nieźle. Na wynikach nazwisko doktora.
Ciekawe, co by mi doradzil na ten cukier podwyzszony
-raczej nie - wzdycha pielegniarka. -Od sierpnia nie żyje
*
facet w moim wieku, w superformie, nie zyje
*
niby tak troche glupio przezywac smierc wlasnego lekarza, ale czuje sie z tym zle
Badania wyszly nieźle. Na wynikach nazwisko doktora.
Ciekawe, co by mi doradzil na ten cukier podwyzszony
czwartek, 9 października 2014
10pazdziernika dzis swiatowy dzien zdrowia psychicznego, zaszumialo radio
wyobraz sobie,ze 19 lat temu bedac w sumie dzieckiem
bo nadal w podstawówce, i nadal nie tak blisko egzaminów do liceum
napisalam do gazety ogloszenie
ze chce sie zabic
wyobraz sobie,ze w papierach siostry szukasz czegos i wpada ci w reke durna gazeta
jest jedno ogloszenie w hyde parku
*
od tamtej pory, pory listow papierowych, ktore gdzies nadal są
nie tylko te od ciebie
jesteś
i znowu na zakręcie bliżej niż dalej
byly czasy nastoletnich ucieczek w domu,
jedzenia w budach na pl konstytucji, w mroku zimnie i strachu, bo w sumie na gigancie
byly przedziwne zdarzenia, histerie i historie, i moc przyjazni, jakkolwiek by to beznadziejnie nie brzmialo
nigdy pozniej nie mialam juz poczucia,ze ktos jest gdzies tam dla mnie
nawet, gdy czasem go nie ma
bo nadal w podstawówce, i nadal nie tak blisko egzaminów do liceum
napisalam do gazety ogloszenie
ze chce sie zabic
wyobraz sobie,ze w papierach siostry szukasz czegos i wpada ci w reke durna gazeta
jest jedno ogloszenie w hyde parku
*
od tamtej pory, pory listow papierowych, ktore gdzies nadal są
nie tylko te od ciebie
jesteś
i znowu na zakręcie bliżej niż dalej
byly czasy nastoletnich ucieczek w domu,
jedzenia w budach na pl konstytucji, w mroku zimnie i strachu, bo w sumie na gigancie
byly przedziwne zdarzenia, histerie i historie, i moc przyjazni, jakkolwiek by to beznadziejnie nie brzmialo
nigdy pozniej nie mialam juz poczucia,ze ktos jest gdzies tam dla mnie
nawet, gdy czasem go nie ma
"happy end"
tak moglby sie nazywac ten rozdzial
o polnocy w radiu rozbrzmiewa hymn,
ona znowu jest sama, spokojna, lezy w lozku,
przed komputerem-pracuje i żre zarazem
w domu jest cieplo, kot snuje sie wokol
swiat zwolnil i wydaje sie przyjazny
hymn konczy sie jak uciety nozem
czuje sie bezpiecznie i dobrze w mojej bajce
tylko teraz, tylko dzisij
to tylko przeblysk,chwilowe szalenstwo, ale bede sie go trzymac kurczowo przez nastepne dni.
o polnocy w radiu rozbrzmiewa hymn,
ona znowu jest sama, spokojna, lezy w lozku,
przed komputerem-pracuje i żre zarazem
w domu jest cieplo, kot snuje sie wokol
swiat zwolnil i wydaje sie przyjazny
hymn konczy sie jak uciety nozem
czuje sie bezpiecznie i dobrze w mojej bajce
tylko teraz, tylko dzisij
to tylko przeblysk,chwilowe szalenstwo, ale bede sie go trzymac kurczowo przez nastepne dni.
środa, 8 października 2014
byl sobie zasrany krolewicz, ktory mieszkajac w centrum strasznie narzekal, ze maly ma metraz-48m2 na 3 osoby i kota, ze okropnie niewygodnie, ze nie ma gdzie zaparkowac (choc on sam jezdzil tylko rowerem, to sluga jako szef logistyki i transportu zasiadal za kierownica nieporecznej kolumbryny), ze to ze smo ze sro
jego wierny sluga zwany dla niepoznaki zona, wzial sie za to i w niemalym trudzie i kombinacjch narzuconych przez smutne realia krolestwa zdobyl lokum jakze imponujace, o powierzchni bagatela 112m2, nadal w centrum choc juz nie na starym miescie, z podworkiem zamykanym by wiecej nie sterczec pod budynkiem polujac na miejsce do parkowania.
krolewicz trzeciej nocy w nowym zamku stwierdzil z ogromnym wyrutem,ze sluga sie nie spisal, ze zamek do dupy, ze daleko, ze widzial żuli i "chyba za nim szli" (krolewicz jechal rowerem) , ze to na pewno byli polscy rasisci a poza tym w okolicy nie ma sklepu ni kebabu (jest na dworcu ale na pewno niedobry)
Ze okolice zamku sa "nudne, nic sie nie dzieje, nie mozna isc pobiegac, ani nawet isc po napoj do sklepu BLISKO zamku
sluge szlag trafil na miejscu i pierwszy raz okazalo sie,ze cisnienie moze AZ TAK skoczyc mimo nieprzekroczenia 40.
bajka ma moral: nie mysl,ze nowy zamek zmieni ksiecia w normalnego partenra,
on juz na zawsze bedzie zasranym ksieciem, ktory sam nei wie czego chce
{ smutno-mi-panie }
jego wierny sluga zwany dla niepoznaki zona, wzial sie za to i w niemalym trudzie i kombinacjch narzuconych przez smutne realia krolestwa zdobyl lokum jakze imponujace, o powierzchni bagatela 112m2, nadal w centrum choc juz nie na starym miescie, z podworkiem zamykanym by wiecej nie sterczec pod budynkiem polujac na miejsce do parkowania.
krolewicz trzeciej nocy w nowym zamku stwierdzil z ogromnym wyrutem,ze sluga sie nie spisal, ze zamek do dupy, ze daleko, ze widzial żuli i "chyba za nim szli" (krolewicz jechal rowerem) , ze to na pewno byli polscy rasisci a poza tym w okolicy nie ma sklepu ni kebabu (jest na dworcu ale na pewno niedobry)
Ze okolice zamku sa "nudne, nic sie nie dzieje, nie mozna isc pobiegac, ani nawet isc po napoj do sklepu BLISKO zamku
sluge szlag trafil na miejscu i pierwszy raz okazalo sie,ze cisnienie moze AZ TAK skoczyc mimo nieprzekroczenia 40.
bajka ma moral: nie mysl,ze nowy zamek zmieni ksiecia w normalnego partenra,
on juz na zawsze bedzie zasranym ksieciem, ktory sam nei wie czego chce
{ smutno-mi-panie }
sobota, 4 października 2014
wrzesień
we wrześniu, dokładnie w ostatni czwartek (a może to już był październik??) N. po raz pierwszy narysowała postacie.
kreda na tablicy . narysowala, nazwala i byla zadowolona.
Dla mnie szok. Do tej pory robila wylacznie mazy, a mala motoryka lezala i kwiczala. krede tym razem zlapala jak nalezy i narysowala. nie zachecana, nie proszona, nie zmuszana
*
od wizyty w imidz jesteśmy za rada lekarza i dietetyka na diecie bg
Przystosowala sie bez zadnego problemu
je az milo. tak, jakby nie bylo dla niej roznicy, czy to ma gluten czy nie.
*
nadpobudliwosc nadal ogormna, ale wciaz wstrzymuje sie przed farmakologia
koncentracja bowiem bardzo sie poprawila,oraz kontakt
pogorszylo sie za to w przedszkolu, i to nie z winy samej n.
nawet ja sie tam terz zle czuje
problem w tym,ze juz sama nie wiem, gdzie ja przeniesc.
po interview w m. czulam niesmak i rozczarowanie.
nie nalezalo sobie obiecywac po przedszkolu masowym AZ TYLE
mea culpa
**
dzisiaj pierwsza noc w nowym miejscu
oczywiscie n. na kilka dni przed zaplanowana hospitalizacja diagnostyczna na immunologii kaszle koszmarnie
i choc osuchala ja wczoraj nasza lekarka i orzekla ze to lekka i wirusowa rzecz, to kaszel doprowadza mnie do dreszczy
oby minelo, gdy dmy jej zgodnie z planem odpoczac teraz. od przedszkola, od terapii, od stresu i biegu
**
ile my mamy tego biegania, to jest naprawde nie do zniesienia, to wszytsko przy nerwach, korkach, trabieniu, hamowaniu, kluczeniu, zaciskaniu rak na kierownicy do szalenstwa.
to byl najwyzszy czs, by sie wyniesc z rynku, aspekt wiecznego poszukiwania miejsca do parkowania byl moim gwozdziem do trumny przyslowiowej
**
tu jest tak inaczej, niby teaz centrum, a jednak jest ten oddech, ta przestrzen. duzo ludzi ale sa oni w tranzycie, w biegu skads dokads. nie przybywaja tu, dotad, jak to bylo w rynku. oni mijaja, podazaja gdzies indziej.
**
przeprowdzki sa nie na darmo uznawane za wielki stres. a jeszcze gdy ludzie niemal sie nienawidza , takie sytuacje dobijaja caly wypracowny spokoj i zabieraja opanowanie
zmeczenie jest przez to 100 razy wieksze
kreda na tablicy . narysowala, nazwala i byla zadowolona.
Dla mnie szok. Do tej pory robila wylacznie mazy, a mala motoryka lezala i kwiczala. krede tym razem zlapala jak nalezy i narysowala. nie zachecana, nie proszona, nie zmuszana
*
od wizyty w imidz jesteśmy za rada lekarza i dietetyka na diecie bg
Przystosowala sie bez zadnego problemu
je az milo. tak, jakby nie bylo dla niej roznicy, czy to ma gluten czy nie.
*
nadpobudliwosc nadal ogormna, ale wciaz wstrzymuje sie przed farmakologia
koncentracja bowiem bardzo sie poprawila,oraz kontakt
pogorszylo sie za to w przedszkolu, i to nie z winy samej n.
nawet ja sie tam terz zle czuje
problem w tym,ze juz sama nie wiem, gdzie ja przeniesc.
po interview w m. czulam niesmak i rozczarowanie.
nie nalezalo sobie obiecywac po przedszkolu masowym AZ TYLE
mea culpa
**
dzisiaj pierwsza noc w nowym miejscu
oczywiscie n. na kilka dni przed zaplanowana hospitalizacja diagnostyczna na immunologii kaszle koszmarnie
i choc osuchala ja wczoraj nasza lekarka i orzekla ze to lekka i wirusowa rzecz, to kaszel doprowadza mnie do dreszczy
oby minelo, gdy dmy jej zgodnie z planem odpoczac teraz. od przedszkola, od terapii, od stresu i biegu
**
ile my mamy tego biegania, to jest naprawde nie do zniesienia, to wszytsko przy nerwach, korkach, trabieniu, hamowaniu, kluczeniu, zaciskaniu rak na kierownicy do szalenstwa.
to byl najwyzszy czs, by sie wyniesc z rynku, aspekt wiecznego poszukiwania miejsca do parkowania byl moim gwozdziem do trumny przyslowiowej
**
tu jest tak inaczej, niby teaz centrum, a jednak jest ten oddech, ta przestrzen. duzo ludzi ale sa oni w tranzycie, w biegu skads dokads. nie przybywaja tu, dotad, jak to bylo w rynku. oni mijaja, podazaja gdzies indziej.
**
przeprowdzki sa nie na darmo uznawane za wielki stres. a jeszcze gdy ludzie niemal sie nienawidza , takie sytuacje dobijaja caly wypracowny spokoj i zabieraja opanowanie
zmeczenie jest przez to 100 razy wieksze
czwartek, 11 września 2014
punto ru
z poczatku gdy agent mi powiedzial, ze jest facet do wspolpracy ale z Rosji najezylam sie
nie wiem w sumie po co sie najezylam, ale tak jakos odruchowo, nie oszukujmy sie
potem jednak najezenie minelo, bo jednak wazniejsze jest miec na bezglutenowa buleczke dla dzieciaka niz robic jakies bzdetne ideowe "wyskoki" (na glebe)
zapytalam agenta, czy facet nadal chce sie spotkac i pogadac. Tak, ale tylko wtedy i wtedy bo potem wraca do siebie.
Dobra, bede czekala o tej i o tej. jak go rozpoznam? "poznasz, wyglada jak typowy rusek" (swoja droga niezle chamstwo, facet stal kolo niego w czasie tej rozmowy). Ja od razu swojego "ruska" wyhodowalam w glowie wedle wyobrazen i juz za chwile skradal sie do mnie w dresach i przyzdobiony lancuchem, z nosem czerwonym prosto z moskwy-pietuszki. widzialam juz, jak z koszem jablek witam go pod drzwiami .
a gdy wieczorem w srode pod drzwiami pracowni podszedl do mnie zupelnie normalny facet kolo czterdziestki przypominajacego mego serdecznego przyjaciela rezysera horrorow undergroundowych Mirona W.- od razu zakrzyknelam: a to pewnie pan! pan z Rosji!
Pan sie usmial, pogadalismy, omowilismy, wyslalam mu projekt mojej umowy a przed chwila odpisal ,ze w nastepnym tygodniu przyjedzie znow do polandii by te umowe podpisac
*
pytal tez o grafika-plastyka "bo wie pani, mialem grafik z ukrainy no i teraz ona ze mna nie chce pracowac". patrzy na mnie ewidentnie sondujac. "panie, to jest polityka; i to jest tam. a my tu i teraz jestesmy ludzmi, to sa inne historie"
bo chyba naprawde tak jest.
nie wiem w sumie po co sie najezylam, ale tak jakos odruchowo, nie oszukujmy sie
potem jednak najezenie minelo, bo jednak wazniejsze jest miec na bezglutenowa buleczke dla dzieciaka niz robic jakies bzdetne ideowe "wyskoki" (na glebe)
zapytalam agenta, czy facet nadal chce sie spotkac i pogadac. Tak, ale tylko wtedy i wtedy bo potem wraca do siebie.
Dobra, bede czekala o tej i o tej. jak go rozpoznam? "poznasz, wyglada jak typowy rusek" (swoja droga niezle chamstwo, facet stal kolo niego w czasie tej rozmowy). Ja od razu swojego "ruska" wyhodowalam w glowie wedle wyobrazen i juz za chwile skradal sie do mnie w dresach i przyzdobiony lancuchem, z nosem czerwonym prosto z moskwy-pietuszki. widzialam juz, jak z koszem jablek witam go pod drzwiami .
a gdy wieczorem w srode pod drzwiami pracowni podszedl do mnie zupelnie normalny facet kolo czterdziestki przypominajacego mego serdecznego przyjaciela rezysera horrorow undergroundowych Mirona W.- od razu zakrzyknelam: a to pewnie pan! pan z Rosji!
Pan sie usmial, pogadalismy, omowilismy, wyslalam mu projekt mojej umowy a przed chwila odpisal ,ze w nastepnym tygodniu przyjedzie znow do polandii by te umowe podpisac
*
pytal tez o grafika-plastyka "bo wie pani, mialem grafik z ukrainy no i teraz ona ze mna nie chce pracowac". patrzy na mnie ewidentnie sondujac. "panie, to jest polityka; i to jest tam. a my tu i teraz jestesmy ludzmi, to sa inne historie"
bo chyba naprawde tak jest.
wtorek, 2 września 2014
7
dzisiaj naprawianie zębów w narkozie. Ubytków 7, ale jak zaznaczyl kilkukrotnie lekarz-naprawdę małych.
pochwalił częste kontrole, niemal całkowity zakaz słodyczy, całkowity zakaz napojów innych niż woda lub ziołowe herbaty z odrobin miodu, mycie szczoteczkami manualnymi i elektrycznymi na przemian. Powiedzial,ze malo kiedy dzieci maja tak wspaniale utrzymane mleczaki, jak N.
więc nie jestem AZ TAK ch.wa matka. uf.
pochwalił częste kontrole, niemal całkowity zakaz słodyczy, całkowity zakaz napojów innych niż woda lub ziołowe herbaty z odrobin miodu, mycie szczoteczkami manualnymi i elektrycznymi na przemian. Powiedzial,ze malo kiedy dzieci maja tak wspaniale utrzymane mleczaki, jak N.
więc nie jestem AZ TAK ch.wa matka. uf.
niedziela, 31 sierpnia 2014
A.
ale tak naprawdę to wcale mi jej nie brak
na blacie leżą jej klucze do jej mieszkania
czy moze raczej moje klucze do jej mieszkania
powinnam oddac je, chocby i wrzucic do jej skrzynki, ale ja nie chce,
nie moge nawet wybrac jej numeru (skasowalam, ale nadal go pamietam)
to bardzo inne, niz to co sobie wyobrazalam o tego rodzaju "smierci"-smierci relacji
wydawalo mi sie bowiem, ze tej jednej jedynej relacji nie bede w stanie przebolec, zostawic, zapomniec wrecz
a jednak ona po prostu przestala byc. tu.
dla mnie. albo chociaz "gdzies nieopodal"
z czasem zaczelam sie czuc, jakby juz nie istniala
a nawet wspominac, przegladajac zdjecia
zaczelam zapominac jej twarz, tak jak wczesniej zapomnialam glosu
teraz spie dluzej i spokojniej
przestalam tez miec potrzebe by natychmiast do kogos dzwonic z pomyslem/ inspiracja/ anegdota
osunelam sie, opadlam,
przycupnelam, przy (..)
nie wiem.
zupelnie nie tak to mialo byc tych niemal 20 lat temu,
kiedy od pierwszego wejrzenia wiedzialam po dzieciecemu (choc juz jako dosc rozgarnieta nastolatka przeciez,
nawet palaca: papierosy caro, bo niby tak wypadalo poetom)
ze oto ona- pierwsza moja przyjaciolka
*
wszytsko jest gowno warte w dzisiejszym swiecie.
kiedys z takiej "okazji" przynajmniej bym sie upila
na blacie leżą jej klucze do jej mieszkania
czy moze raczej moje klucze do jej mieszkania
powinnam oddac je, chocby i wrzucic do jej skrzynki, ale ja nie chce,
nie moge nawet wybrac jej numeru (skasowalam, ale nadal go pamietam)
to bardzo inne, niz to co sobie wyobrazalam o tego rodzaju "smierci"-smierci relacji
wydawalo mi sie bowiem, ze tej jednej jedynej relacji nie bede w stanie przebolec, zostawic, zapomniec wrecz
a jednak ona po prostu przestala byc. tu.
dla mnie. albo chociaz "gdzies nieopodal"
z czasem zaczelam sie czuc, jakby juz nie istniala
a nawet wspominac, przegladajac zdjecia
zaczelam zapominac jej twarz, tak jak wczesniej zapomnialam glosu
teraz spie dluzej i spokojniej
przestalam tez miec potrzebe by natychmiast do kogos dzwonic z pomyslem/ inspiracja/ anegdota
osunelam sie, opadlam,
przycupnelam, przy (..)
nie wiem.
zupelnie nie tak to mialo byc tych niemal 20 lat temu,
kiedy od pierwszego wejrzenia wiedzialam po dzieciecemu (choc juz jako dosc rozgarnieta nastolatka przeciez,
nawet palaca: papierosy caro, bo niby tak wypadalo poetom)
ze oto ona- pierwsza moja przyjaciolka
*
wszytsko jest gowno warte w dzisiejszym swiecie.
kiedys z takiej "okazji" przynajmniej bym sie upila
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
spotkania
Marian czeka na ulicy, przed brama typowa dla tej czesci miasta.
Ale gdy wchodzimy na klatkę schodowa oszalamia mnie piękna i oryginalna forma, symetryczne schody rozchodzące się na dwie strony, wielkie półokrągłe okno, na ścianach zachowana oryginalna ceramika sprzed wojen. Nie opuszcza mnie zdziwienie, jak to jest, że moja kamienica, zrekonstruowana w latach 50. zalicza się do zabytków a ta, do które w sumie przez przypadek dziś weszłam -wedlug miasta zabytkiem nie jest.
Ale koniec z zachwytami, wspinamy się na ostatnie, wysokie piętro. Patrząc na mnie z obawą Marian zapewnia, że przystaniemy na drugim piętrze. Ze śmiechem zapewniam, że przeżyję, bo mimo tuszy formę mam niezlą
Korytarz jest biały, 4 pary zamkniętych drzwi, z charakterystyczna szybą w górnej części. Te pokoje, zamkniete pokoje, sa jak gdyby w zalobie, sa odwrocone do nas plecami.
Marian wybiera ostatnie drzwi, w glebi korytarza. Choc przyszlam w konkretnym celu, oszalamia mnie widok.
Wyspa z katedrą jak na dloni, w dole wije się rzeka, nie szpeca jej ani roboty budowlane gdzies obok, ani moje zle uczucia dla tego miasta, poczucie krzywdy, jakies irracjonalne zadry.
Stoimy w wietrze, w otwrtych drzwiach balkonowych.
MArian nic nie mowi, ale wiem,ze chcialby
zagajam, ze to wielkie szczescie znalezc mieszkanie z takim widokiem i pewnie jego kupujacy jest szczesliwy na mysl,ze tu zamieszka
Ale MArian jest już daleko, on traci wszytskie wspomnienia, cale zycie spedzilem tutaj. Wyciaga stope jakby chcial pogladzic drewniana podloge, po ktorej przeciez "tak niedawno" biegal jako berbec, a potem chlopczyk.
KAfle na piecach mienia sie miodowo. Marian mowi powoli i te slowa sa rownie migocace.
*
decyduję, że biorę tę szafę. Z tymi historiami, i jeszcze po zaakceptowaniu mojej zawstydzonej prosby o lekką negocjację ceny
W zamian daję słowo,że na pewno będzie jej dobrze u nas
Ale gdy wchodzimy na klatkę schodowa oszalamia mnie piękna i oryginalna forma, symetryczne schody rozchodzące się na dwie strony, wielkie półokrągłe okno, na ścianach zachowana oryginalna ceramika sprzed wojen. Nie opuszcza mnie zdziwienie, jak to jest, że moja kamienica, zrekonstruowana w latach 50. zalicza się do zabytków a ta, do które w sumie przez przypadek dziś weszłam -wedlug miasta zabytkiem nie jest.
Ale koniec z zachwytami, wspinamy się na ostatnie, wysokie piętro. Patrząc na mnie z obawą Marian zapewnia, że przystaniemy na drugim piętrze. Ze śmiechem zapewniam, że przeżyję, bo mimo tuszy formę mam niezlą
Korytarz jest biały, 4 pary zamkniętych drzwi, z charakterystyczna szybą w górnej części. Te pokoje, zamkniete pokoje, sa jak gdyby w zalobie, sa odwrocone do nas plecami.
Marian wybiera ostatnie drzwi, w glebi korytarza. Choc przyszlam w konkretnym celu, oszalamia mnie widok.
Wyspa z katedrą jak na dloni, w dole wije się rzeka, nie szpeca jej ani roboty budowlane gdzies obok, ani moje zle uczucia dla tego miasta, poczucie krzywdy, jakies irracjonalne zadry.
Stoimy w wietrze, w otwrtych drzwiach balkonowych.
MArian nic nie mowi, ale wiem,ze chcialby
zagajam, ze to wielkie szczescie znalezc mieszkanie z takim widokiem i pewnie jego kupujacy jest szczesliwy na mysl,ze tu zamieszka
Ale MArian jest już daleko, on traci wszytskie wspomnienia, cale zycie spedzilem tutaj. Wyciaga stope jakby chcial pogladzic drewniana podloge, po ktorej przeciez "tak niedawno" biegal jako berbec, a potem chlopczyk.
KAfle na piecach mienia sie miodowo. Marian mowi powoli i te slowa sa rownie migocace.
*
decyduję, że biorę tę szafę. Z tymi historiami, i jeszcze po zaakceptowaniu mojej zawstydzonej prosby o lekką negocjację ceny
W zamian daję słowo,że na pewno będzie jej dobrze u nas
niedziela, 6 lipca 2014
u mnie na razie o tyle lepiej, ze z powodu braku (nadal) mozliwosci zaczepienia sie w jakiejkolwiek produkcji zajęłam się... meblami. kiedys jeszcze dawno temu (jakies kilkanascie lat temu) zwyklam zbierac meble ze smietnikow. meble te skrupulatnie u ojca przechowywalam.i we wlasnej piwnicy wroclawskiej.
i one nadal tam sa.
siedzac godzinami pod drzwiami terapeutow lub czekajac na nie-wiem-jaki-cud zaczelam ogladac rozne tutoriale o odnawianiu gratow i .. wpadlam po uszy. W zwiazku z przeprowadzka do srodmiescia i tak wiem,ze mebli zabraknie. wiec- wiec na razie wzielam troche ... i zaczelam sie w tym grzebac. na razie brakuje mi jeszcze kilku rzeczy..ale juz jestem zadowolona z piewrszych efektow. i -to dziala. dziala mi na glowe. niezmiernie dobrze.
wiec na razie jest mi LEPIEJ. troszke, ale to juz cos.
PS
moze serio to byl blad- jak juz ostatnio w rozmowie przypadkowej z kolega-tez filmowcem, G.- stwierdzilismy-
trzeba bylo isc do zawodowki to mialby czlowiek normalny zawod przynajmniej. i piekny .
a mnie sugerowano w poradni pedagogicznej jeszcze na poczatku 8mej klasy,zeby isc: do stolarskiej, bo do krawieckiej bym nie dala rady- pała z ZPT [ u nas bylo glownie szycie i kuchenne pierdoly) ;)
i one nadal tam sa.
siedzac godzinami pod drzwiami terapeutow lub czekajac na nie-wiem-jaki-cud zaczelam ogladac rozne tutoriale o odnawianiu gratow i .. wpadlam po uszy. W zwiazku z przeprowadzka do srodmiescia i tak wiem,ze mebli zabraknie. wiec- wiec na razie wzielam troche ... i zaczelam sie w tym grzebac. na razie brakuje mi jeszcze kilku rzeczy..ale juz jestem zadowolona z piewrszych efektow. i -to dziala. dziala mi na glowe. niezmiernie dobrze.
wiec na razie jest mi LEPIEJ. troszke, ale to juz cos.
PS
moze serio to byl blad- jak juz ostatnio w rozmowie przypadkowej z kolega-tez filmowcem, G.- stwierdzilismy-
trzeba bylo isc do zawodowki to mialby czlowiek normalny zawod przynajmniej. i piekny .
a mnie sugerowano w poradni pedagogicznej jeszcze na poczatku 8mej klasy,zeby isc: do stolarskiej, bo do krawieckiej bym nie dala rady- pała z ZPT [ u nas bylo glownie szycie i kuchenne pierdoly) ;)
ryba
dzień , w którym wskoczyla do dość głebokiego basenu (1,80m) i popłynęła. co prawda moze jakies 10m i dopadla swego ojca ale:
ostatni raz na basenie byla w wieku 6 miesiecy. teraz ma 4 lat i miesiecy 3. plynela tzw pieskiem ale nigdy jej nikt plywania nie uczyl.
JAk wiekszosc autystow nie boi sie bo nie rozumie wielu zagrozen.
Wiec wylazi po drabinie sprawnie jak malpa i rzuca sie znowu do wody.
co tydzien niemal cos jej sie odblokowuje.
najwiekszym przelomem byla mowa jakies pol roku temu (niespelna), gdy zczela wydawac dzwieki przypominajace slowa, a potem juz po prostu mowil slowa. a teraz proste zdania. Ale tylko gdy:
chce czegos
chce zaprotestowac
zastanawia mnie tez, co dzieje sie w przedszkolu skoro ja ani sie nie maluje ani nie maluje paznokci.
a tymczasem dziecko w gosciach niezauwazenie w lazience dorwalo lakier gospodyni i wlnelo sobie manicure i pedicure (!!) razem z opuszkami, ale ojtam.
[ to zeby zapamietac ]
ps
nma juz preferowane uczesania, no i nowe slowa
"kitki nie!!! wakoczyk"
do tego obszarpany slomkowy kapelusz, ktory mi zwędziła z pracowni- po jakiejś dziecięcej sesji się ostał.
jakaś Pani na ulicy zakrzyknęła "jak Ania z Zielonego Wzgorza" mhmm..
ostatni raz na basenie byla w wieku 6 miesiecy. teraz ma 4 lat i miesiecy 3. plynela tzw pieskiem ale nigdy jej nikt plywania nie uczyl.
JAk wiekszosc autystow nie boi sie bo nie rozumie wielu zagrozen.
Wiec wylazi po drabinie sprawnie jak malpa i rzuca sie znowu do wody.
co tydzien niemal cos jej sie odblokowuje.
najwiekszym przelomem byla mowa jakies pol roku temu (niespelna), gdy zczela wydawac dzwieki przypominajace slowa, a potem juz po prostu mowil slowa. a teraz proste zdania. Ale tylko gdy:
chce czegos
chce zaprotestowac
zastanawia mnie tez, co dzieje sie w przedszkolu skoro ja ani sie nie maluje ani nie maluje paznokci.
a tymczasem dziecko w gosciach niezauwazenie w lazience dorwalo lakier gospodyni i wlnelo sobie manicure i pedicure (!!) razem z opuszkami, ale ojtam.
[ to zeby zapamietac ]
ps
nma juz preferowane uczesania, no i nowe slowa
"kitki nie!!! wakoczyk"
do tego obszarpany slomkowy kapelusz, ktory mi zwędziła z pracowni- po jakiejś dziecięcej sesji się ostał.
jakaś Pani na ulicy zakrzyknęła "jak Ania z Zielonego Wzgorza" mhmm..
sobota, 28 czerwca 2014
leżą znowu coraz częściej na trawniku pod kamienicą. Idąc ze śmieciami zostawiam przy chłopaku wodę świeżą. Żal mi. Żal, bo nie mogę sobie inaczej wyobrażać niż tak, że też go gdzieś kiedyś przecież musiał kochać, ubierać, czekać na pierwsze słowo, podrzucać do gory i śmiać się z nim.
A została skorupka po człowieku.
i żal mi.
A została skorupka po człowieku.
i żal mi.
*
"list nie do gazety"
wystarczyło, żeby Pani zagwizdała, dała znak, a już Suka byłaby przy jej nodze. suka często marzyła, leżąc w czasie zbyt wielu bezsennych nocy: sms o 3 na przyklad-takie marzenie.Bo wtedy suka w te pędy pobiegłaby po samochód , może nawet w piżamie.
Więc nasłuchiwała zawsze czy nie rozlegnie się gwizdanie
nie rozległo się przez te niemal 20 lat
Nie było też nigdy pytań tak zwyczajnych, jak "co tam u Ciebie, Suko"
bez prowokowania ich skomleniem czy lekkim warczeniem. Tak, jakby Pani zapomniała,że ona jest. A pewnie po prostu nie wiedziala, że jeszcze jest. Cóż. W biednej suczej głowie przewróciło się coś, nie działało. A poza tym i tak nie było pytań, i nie było właściwie niczego
z jakiegoś powodu suka sobie ubzdurała, że Pani jest jej przyjacielem.
Merdała ogonem a jednak nie czekała na kurtuazyjne kąski ze stołu w stylu "wpadniemy raz na dwa lata pogadać lub zaprosimy Cię na świąteczną kolację". Suka czekała na spacer po parku z rzucaniem patyka lub choćby i tylko potarganie uszu, z tych czułych, wiesz.
Koniec przyjaźni boli. Już wiem jak. To jak być suką przywiązaną do drzewa, gdy jedziesz w tą nową podróż.
wystarczyło, żeby Pani zagwizdała, dała znak, a już Suka byłaby przy jej nodze. suka często marzyła, leżąc w czasie zbyt wielu bezsennych nocy: sms o 3 na przyklad-takie marzenie.Bo wtedy suka w te pędy pobiegłaby po samochód , może nawet w piżamie.
Więc nasłuchiwała zawsze czy nie rozlegnie się gwizdanie
nie rozległo się przez te niemal 20 lat
Nie było też nigdy pytań tak zwyczajnych, jak "co tam u Ciebie, Suko"
bez prowokowania ich skomleniem czy lekkim warczeniem. Tak, jakby Pani zapomniała,że ona jest. A pewnie po prostu nie wiedziala, że jeszcze jest. Cóż. W biednej suczej głowie przewróciło się coś, nie działało. A poza tym i tak nie było pytań, i nie było właściwie niczego
z jakiegoś powodu suka sobie ubzdurała, że Pani jest jej przyjacielem.
Merdała ogonem a jednak nie czekała na kurtuazyjne kąski ze stołu w stylu "wpadniemy raz na dwa lata pogadać lub zaprosimy Cię na świąteczną kolację". Suka czekała na spacer po parku z rzucaniem patyka lub choćby i tylko potarganie uszu, z tych czułych, wiesz.
Koniec przyjaźni boli. Już wiem jak. To jak być suką przywiązaną do drzewa, gdy jedziesz w tą nową podróż.
piątek, 27 czerwca 2014
kolejna granica przekroczona
niestety. Nie umialam dzisiaj znowu sie kontrolowac i zwyczajnie dalam rodzicielsko d..y.
Nawet sobie nie zwaracam glowy, ze malo kto by nie dal, bedac od 5 rano: szarpany z calej sily za wlosy,
ogluszony wrzaskiem do ucha , obolaly od skakania mu po plecach kogos, kto jednak wazy juz okolo 23 kg,
zmeczony gdy po raz kolejny dziecko skopalo mnie po rekach i ramionach przy probie ubrania
wziela zarowkowo niebieskie, ale transparentne rajtuzy i gruba sprana bluze, ktora siega do pasa. kurtki nie chciala choc rano jest naprawde zimno. owinela sie kocem. ubrala buty .rozczochrala wlosy, tak by calkiem zaslanialy twarz. oznajmila swoim ledwo nabytym jezykiem ludzkim, ze nigdzie nie idzie.rzuciola sie na ziemie i darla jak zarzynana. Rzucilam w nia ta ja lekka wiosenna kurtka i powiedzialam, ze ja za to ide i ja zostawiam. z bezsilnosci wzielam kamere i zaczelam ja nagrywac. uspokoila sie. pojechalysmy. w drodze dwa razy wyszla z fotelika pod pasem. nie mam sily, jestem gowniana matka, nieznosnego dzieck. nie widze zadnego wyjscia z tej sytuacji. nie mam sily nawet lezec.
Nawet sobie nie zwaracam glowy, ze malo kto by nie dal, bedac od 5 rano: szarpany z calej sily za wlosy,
ogluszony wrzaskiem do ucha , obolaly od skakania mu po plecach kogos, kto jednak wazy juz okolo 23 kg,
zmeczony gdy po raz kolejny dziecko skopalo mnie po rekach i ramionach przy probie ubrania
wziela zarowkowo niebieskie, ale transparentne rajtuzy i gruba sprana bluze, ktora siega do pasa. kurtki nie chciala choc rano jest naprawde zimno. owinela sie kocem. ubrala buty .rozczochrala wlosy, tak by calkiem zaslanialy twarz. oznajmila swoim ledwo nabytym jezykiem ludzkim, ze nigdzie nie idzie.rzuciola sie na ziemie i darla jak zarzynana. Rzucilam w nia ta ja lekka wiosenna kurtka i powiedzialam, ze ja za to ide i ja zostawiam. z bezsilnosci wzielam kamere i zaczelam ja nagrywac. uspokoila sie. pojechalysmy. w drodze dwa razy wyszla z fotelika pod pasem. nie mam sily, jestem gowniana matka, nieznosnego dzieck. nie widze zadnego wyjscia z tej sytuacji. nie mam sily nawet lezec.
czwartek, 10 kwietnia 2014
nie zazdroszcze ludziom nigdy rzeczy materialnych lub innych, na ktore mozna po prostu zapracowac, gdy ma sie troche wiecej szczescia lub czasu lub tak sie w zyciu uklada. Ale zawsze, niezmiennie szpetnie, zazdroszcze ludziom szczesliwych rodzin. Tych rodzin dookola tym wiecej sie widzi im w wiekszym gownie sie tonie, im mocniej cie kopie czlowiek, ktory tak niby kochal, bardzo boli i sypie mi sie ta sol szczesliwych rodzin na te rany i naprawde nie mam juz pomyslu, jak przestac byc w takich chwilach zmijowata smutna zaplakana kupka gowna.
Ona jest wlasciwie bezdomna, a ja jestem w sumie juz takim lumpem. Tkwimy w czasach zupelnie innych, choc tez naszych
zgubily sie nam kariery , zabraklo nas na planach ostatnich komedii romantycznych i seriali taniejvideoprodukcji.
Kiedy moje chore dziecko jest na zjeciach wyplywamy w miasto, jak lodki w rynsztoku, w zupelnie nieprzewidzianych kierunkach, zdarza sie,ze szalejmy- np. ja kupilam sobie peirwsza od miesiecy "nowa" rzecz: dzinsy w lumpeksie za 3 zlote , alebo sweter za 5.
gdy pada siedzimy w ateler i zdarza sie,ze czytam jej na glos.
bywa tez,ze ja pracuje ale pytam sie jej co sadzi o tym czy o tamtym ("nie za bardzo ją odmłodziłam?" i inne dylematy z fotoszopki).
ona przez kilka miesiecy w roku woli byc bezdomna w amsterdamie, gdzie jak twierdzi zawsze latwiej byc zaproszonym do szyjegos domu, przygarnac sie w zamian za malowanie scian czy wesolą kompanię.
ja wtedy strasznie się martwię, czy wroci na kolejną zimę, z każdym rokiem bardziej.
jestesmy obie jak kloszardki i ludzie czesto patrza z niesmakiem gdy sie smiejemy jak glupki bo wlasnie wymyslamy hasla reklamujace jakies drinki (bo ja jednak czasem jakies "fuchy" lapie, na dziecko i oplaty czasem nawet starczy). Moge powiedziec,ze to jedna z prawdziwszch moich orzyjazni, choc czasem czuje sie jak w tych ksiazkach cortazara czytywanych w liceum.
ale to nie jest wcale zle. nie az tak
zgubily sie nam kariery , zabraklo nas na planach ostatnich komedii romantycznych i seriali taniejvideoprodukcji.
Kiedy moje chore dziecko jest na zjeciach wyplywamy w miasto, jak lodki w rynsztoku, w zupelnie nieprzewidzianych kierunkach, zdarza sie,ze szalejmy- np. ja kupilam sobie peirwsza od miesiecy "nowa" rzecz: dzinsy w lumpeksie za 3 zlote , alebo sweter za 5.
gdy pada siedzimy w ateler i zdarza sie,ze czytam jej na glos.
bywa tez,ze ja pracuje ale pytam sie jej co sadzi o tym czy o tamtym ("nie za bardzo ją odmłodziłam?" i inne dylematy z fotoszopki).
ona przez kilka miesiecy w roku woli byc bezdomna w amsterdamie, gdzie jak twierdzi zawsze latwiej byc zaproszonym do szyjegos domu, przygarnac sie w zamian za malowanie scian czy wesolą kompanię.
ja wtedy strasznie się martwię, czy wroci na kolejną zimę, z każdym rokiem bardziej.
jestesmy obie jak kloszardki i ludzie czesto patrza z niesmakiem gdy sie smiejemy jak glupki bo wlasnie wymyslamy hasla reklamujace jakies drinki (bo ja jednak czasem jakies "fuchy" lapie, na dziecko i oplaty czasem nawet starczy). Moge powiedziec,ze to jedna z prawdziwszch moich orzyjazni, choc czasem czuje sie jak w tych ksiazkach cortazara czytywanych w liceum.
ale to nie jest wcale zle. nie az tak
czwartek, 16 stycznia 2014
zdziwienie
najbardziej zadziwia, kiedy zdaje sobie sprawe nagle z faktu,ze ten czlowiek nawet nie chce mnie poznac , nie chce wiedziec nic o mnie. gdyby nie moja wiedza i spoleczne kompetencje mielibysmy ten wywiad w urzedzie migracyjnym i na pewno by go oblal. nie wie o mnie nic. bo nie chce.
juz nawet tak bardzo nie boli.
ale zlosc. jest, trzyma, tkwi.
odlamek lodu w oku.
juz nawet tak bardzo nie boli.
ale zlosc. jest, trzyma, tkwi.
odlamek lodu w oku.
do wewnatrz, zeby nie zapomniec
co pomaga
pomaga zwrocenie sie do siebie z przeszlosci i PLAN
pomaga ,ze zdecydowalam i powoli znowu przegryzam skorupe,zeby wrocic do mojego swiata, zeby wrocic do filmu
to bardzo bolesny proces, bo trzeba posypac rany sola, bo szarpane, bo napastnicy znowu beda czekac. ale nie moge inaczej. po 4 latach poza fabula (nie licze malych i nie na dluzej szans,zeby cos na chcleb zarobic, ale to bylo cos innego, to nie byl powrot)
pomaga ,ze ludzie, ktorych w tamtych czasach nazywalam przyjaciolmi nie zmienili numerow telefonu. ze wcale sie nie gniewali,ze nie dzwonilam latami. ze sie ucieszyli. ze sie poplakalam z tak durnego szczescia. to troche, jak uslyszec, ze diagnoza nie byla trafiona, ze bede zyc. brzmi idotycznie, ale tak wlasnie w glowie.
przede mna zas dziwny bardzo proces. po raz pierwszy zdecydowalam sie na dochodzenie moich praw przed instytucjami, praw podeptanych przez zupelnie obce osoby, tylko dlatego,ze sa zwyczajnie glupie, bo nawet nie zle- te osoby.
w domu juz upelny brak domu, za to cieszy, gdy Natalii podoba sie soundtrack Fortepianu. cieszy, gdy sie w zaslony wirujac wkreca , w swiatlo, w dzwieki.
idzie do schowka i wraca z parasolem swoim i moim. mowi pokazujac duzy "mama" i maly "naaalia".
musze cos wymyslic,zeby umiec w przyszlosci zastapic wiele osob z rodziny, ktore w koncu bedzie trzeba opuscic, by zupelnie nie stracic poczucia wlasnej godnosci. ale to jeszcze przede mna. na razie sie wykluwam, wygryzam dziure zeby wyjsc, oddychac.
pomaga zwrocenie sie do siebie z przeszlosci i PLAN
pomaga ,ze zdecydowalam i powoli znowu przegryzam skorupe,zeby wrocic do mojego swiata, zeby wrocic do filmu
to bardzo bolesny proces, bo trzeba posypac rany sola, bo szarpane, bo napastnicy znowu beda czekac. ale nie moge inaczej. po 4 latach poza fabula (nie licze malych i nie na dluzej szans,zeby cos na chcleb zarobic, ale to bylo cos innego, to nie byl powrot)
pomaga ,ze ludzie, ktorych w tamtych czasach nazywalam przyjaciolmi nie zmienili numerow telefonu. ze wcale sie nie gniewali,ze nie dzwonilam latami. ze sie ucieszyli. ze sie poplakalam z tak durnego szczescia. to troche, jak uslyszec, ze diagnoza nie byla trafiona, ze bede zyc. brzmi idotycznie, ale tak wlasnie w glowie.
przede mna zas dziwny bardzo proces. po raz pierwszy zdecydowalam sie na dochodzenie moich praw przed instytucjami, praw podeptanych przez zupelnie obce osoby, tylko dlatego,ze sa zwyczajnie glupie, bo nawet nie zle- te osoby.
w domu juz upelny brak domu, za to cieszy, gdy Natalii podoba sie soundtrack Fortepianu. cieszy, gdy sie w zaslony wirujac wkreca , w swiatlo, w dzwieki.
idzie do schowka i wraca z parasolem swoim i moim. mowi pokazujac duzy "mama" i maly "naaalia".
musze cos wymyslic,zeby umiec w przyszlosci zastapic wiele osob z rodziny, ktore w koncu bedzie trzeba opuscic, by zupelnie nie stracic poczucia wlasnej godnosci. ale to jeszcze przede mna. na razie sie wykluwam, wygryzam dziure zeby wyjsc, oddychac.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
