piątek, 24 października 2014

dr jacek

bardzo intrygujacy z powierzchownoscia gdzies w okolicach s. penn'a,z charakterem jakze odmiennym od wielu znanych mi internistów, zainteresowany pacjentem i traktujacy go serio. Gdy sie zatroskal- widac bylo,ze szczerze. Potrafil - jako rodzinny- dogadac sie i z latynosem, i z autystka, i z histeryczka, ktora ich wszystkich przywozila. Skierownia wsyatwil juz dawno, ale ona swoje postanowila zrealizowac wlasnie teraz, w poniedzialek. Pielegniarka zatroskana ppowiedzial, ze troszke stare to skierowanie, "ale przeciez doktor moze mi poprawic, mowi histeryczka
-raczej nie - wzdycha pielegniarka. -Od sierpnia nie żyje


*

facet w moim wieku, w superformie, nie zyje


*

niby tak troche glupio przezywac smierc wlasnego lekarza, ale czuje sie z tym zle

Badania wyszly nieźle. Na wynikach nazwisko doktora.
Ciekawe, co by mi doradzil na ten cukier podwyzszony

czwartek, 9 października 2014

10pazdziernika dzis swiatowy dzien zdrowia psychicznego, zaszumialo radio

wyobraz sobie,ze 19 lat temu bedac w sumie dzieckiem
bo nadal w podstawówce, i nadal nie tak blisko egzaminów do liceum
napisalam do gazety ogloszenie
ze chce sie zabic



wyobraz sobie,ze w papierach siostry szukasz czegos i wpada ci w reke durna gazeta

jest jedno ogloszenie w hyde parku



*

od tamtej pory, pory listow papierowych, ktore gdzies nadal są
nie tylko te od ciebie



jesteś


i znowu na zakręcie bliżej niż dalej

byly czasy nastoletnich ucieczek w domu,
jedzenia w budach na pl konstytucji, w mroku zimnie i strachu, bo w sumie na gigancie
byly przedziwne zdarzenia, histerie i historie, i moc przyjazni, jakkolwiek by to beznadziejnie nie brzmialo

nigdy pozniej nie mialam juz poczucia,ze ktos jest gdzies tam dla mnie
nawet, gdy czasem go nie ma

"happy end"

tak moglby sie nazywac ten rozdzial

o polnocy w radiu rozbrzmiewa hymn,
ona znowu jest sama, spokojna, lezy w lozku,
przed komputerem-pracuje i żre zarazem
w domu jest cieplo, kot snuje sie wokol

swiat zwolnil i wydaje sie przyjazny
hymn konczy sie jak uciety nozem


czuje sie bezpiecznie i dobrze w mojej bajce
tylko teraz, tylko dzisij
to tylko przeblysk,chwilowe szalenstwo, ale bede sie go trzymac kurczowo przez nastepne dni.

środa, 8 października 2014

byl sobie zasrany krolewicz, ktory mieszkajac w centrum strasznie narzekal, ze maly ma metraz-48m2 na 3 osoby i kota, ze okropnie niewygodnie, ze nie ma gdzie zaparkowac (choc on sam jezdzil tylko rowerem, to sluga jako szef logistyki i transportu zasiadal za kierownica nieporecznej kolumbryny), ze to ze smo ze sro

jego wierny sluga zwany dla niepoznaki zona, wzial sie za to i w niemalym trudzie i kombinacjch narzuconych przez smutne realia krolestwa zdobyl lokum jakze imponujace, o powierzchni bagatela 112m2, nadal w centrum choc juz nie na starym miescie, z podworkiem zamykanym by wiecej nie sterczec pod budynkiem polujac na miejsce do parkowania.


krolewicz trzeciej nocy w nowym zamku stwierdzil z ogromnym wyrutem,ze sluga sie nie spisal, ze zamek do dupy, ze daleko, ze widzial żuli i "chyba za nim szli" (krolewicz jechal rowerem) , ze to na pewno byli polscy rasisci a poza tym w okolicy nie ma sklepu ni kebabu (jest na dworcu ale na pewno niedobry)

Ze okolice zamku sa "nudne, nic sie nie dzieje, nie mozna isc pobiegac, ani nawet isc po napoj do sklepu BLISKO zamku



sluge szlag trafil na miejscu i pierwszy raz okazalo sie,ze cisnienie moze AZ TAK skoczyc mimo nieprzekroczenia 40.

bajka ma moral: nie mysl,ze nowy zamek zmieni ksiecia w normalnego partenra,
on juz na zawsze bedzie zasranym ksieciem, ktory sam nei wie czego chce


{ smutno-mi-panie }

sobota, 4 października 2014

wrzesień

we wrześniu, dokładnie w ostatni czwartek (a może to już był październik??) N. po raz pierwszy narysowała postacie.
kreda na tablicy . narysowala, nazwala i byla zadowolona.

Dla mnie szok. Do tej pory robila wylacznie mazy, a mala motoryka lezala i kwiczala. krede tym razem zlapala jak nalezy i narysowala. nie zachecana, nie proszona, nie zmuszana


*

od wizyty w imidz jesteśmy za rada lekarza i dietetyka na diecie bg

Przystosowala sie bez zadnego problemu
je az milo. tak, jakby nie bylo dla niej roznicy, czy to ma gluten czy nie.


*

nadpobudliwosc nadal ogormna, ale wciaz wstrzymuje sie przed farmakologia

koncentracja bowiem bardzo sie poprawila,oraz kontakt

pogorszylo sie za to w przedszkolu, i to nie z winy samej n.
nawet ja sie tam terz zle czuje

problem w tym,ze juz sama nie wiem, gdzie ja przeniesc.

po interview w m. czulam niesmak i rozczarowanie.

nie nalezalo sobie obiecywac po przedszkolu masowym AZ TYLE



mea culpa


**



dzisiaj pierwsza noc w nowym miejscu

oczywiscie n. na kilka dni przed zaplanowana hospitalizacja diagnostyczna na immunologii kaszle koszmarnie
i choc osuchala ja wczoraj nasza lekarka i orzekla ze to lekka i wirusowa rzecz, to kaszel doprowadza mnie do dreszczy


oby minelo, gdy dmy jej zgodnie z planem odpoczac teraz. od przedszkola, od terapii, od stresu i biegu


**


ile my mamy tego biegania, to jest naprawde nie do zniesienia, to wszytsko przy nerwach, korkach, trabieniu, hamowaniu, kluczeniu, zaciskaniu rak na kierownicy do szalenstwa.

to byl najwyzszy czs, by sie wyniesc z rynku, aspekt wiecznego poszukiwania miejsca do parkowania byl moim gwozdziem do trumny przyslowiowej


**


tu jest tak inaczej, niby teaz centrum, a jednak jest ten oddech, ta przestrzen. duzo ludzi ale sa oni w tranzycie, w biegu skads dokads. nie przybywaja tu, dotad, jak to bylo w rynku. oni mijaja, podazaja gdzies indziej.


**

przeprowdzki sa nie na darmo uznawane za wielki stres. a jeszcze gdy ludzie niemal sie nienawidza , takie sytuacje dobijaja caly wypracowny spokoj i zabieraja opanowanie


zmeczenie jest przez to 100 razy wieksze