sobota, 28 czerwca 2014

*

"list nie do gazety"
wystarczyło, żeby Pani zagwizdała, dała znak, a już Suka byłaby przy jej nodze. suka często marzyła, leżąc w czasie zbyt wielu bezsennych nocy: sms o 3 na przyklad-takie marzenie.Bo wtedy suka w te pędy pobiegłaby po samochód , może nawet w piżamie.
Więc nasłuchiwała zawsze czy nie rozlegnie się gwizdanie
nie rozległo się przez te niemal 20 lat
Nie było też nigdy pytań tak zwyczajnych, jak "co tam u Ciebie, Suko"
bez prowokowania ich skomleniem czy lekkim warczeniem. Tak, jakby Pani zapomniała,że ona jest. A pewnie po prostu nie wiedziala, że jeszcze jest. Cóż. W biednej suczej głowie przewróciło się coś, nie działało. A poza tym i tak nie było pytań, i nie było właściwie niczego
z jakiegoś powodu suka sobie ubzdurała, że Pani jest jej przyjacielem.
Merdała ogonem a jednak nie czekała na kurtuazyjne kąski ze stołu w stylu "wpadniemy raz na dwa lata pogadać lub zaprosimy Cię na świąteczną kolację". Suka czekała na spacer po parku z rzucaniem patyka lub choćby i tylko potarganie uszu, z tych czułych, wiesz.
Koniec przyjaźni boli. Już wiem jak. To jak być suką przywiązaną do drzewa, gdy jedziesz w tą nową podróż.