sobota, 20 października 2012

słowa

tak jak podejrzewalismy, pierwsze slowa pojawiaja sie dzieki przedszkolu.

wiec: "papa" na pozegnanie gdy zamykaja sie za nami drzwi przedszkola lub gdy we dwoje wychodza zebym ja pracowala w spokoju
lub gdy N. chce wyjsc z domu i chwyta kurtke i czapke (uwielbia czapki ostatnio)

oraz "a kuku", gdy sie chowa i pokazuje. zupelnie swiadomie i celowo. jestem pod wrazeniem


w ogole przedszkole nasze uwielbiam

dzieci jest tylko 5 obecnie. panie dobrze wyksztalcone i kochane. z tego co wiem, nie wiaza bachorkow ani nie knebluja, choc ja bym miala ochote (wizanie i kneblowanie to najnowszy trend w placowkach dla najmlodszych we wroclawiu, jakby ktos portali dezinformacyjnych nie czytywal).

Z zachowaniem spolecznym to tance z Rachela i tulenie sie szalencze do Tomka. Gdy Tomka nie ma (jedyny chlopiec w grupie), N. bierze z tablicy jesgo zdjecie (przyklejane na rzepy zdjecia calej grupy, takie wizytowki) i chodzi ze zdjeciem zawodzac milosnie niczym marcujaca kocica. jednak latynoska ona jest. podobno takze kladzie sie na nieboraku, by inne dziewczeta na zajeciach nie mialy don dostepu. facepalm matki.


no i je zupe. lyzka. w domu zupy jej nie smakuja, mimo ze niby te same, tzn dyniowa czy np. brokulowa, a ja zjechana jak dzik po pracy je robie z miloscia ale nie, sceny i rejtany po podlodze beda a nie jedzenie. zas w przedszkolu podobno po 2 miski. mhm


w ogole to,ze dziecko domaga sie od 3 miesiecy noza i widelca (posluguje sie nimi nie do konca tak, jak powinno, ale jednak uwaza,ze to norma i sie domaga lub bierze sama) a kiedy trzeba lyzki- to wszystko to nowosc, podobnie jak samoobsluga - wyciaganie przygotowanego jogurtu z lodowki (przygotowanego bo mieszamy naturalny z konfitura np) i wyszukanie sobie ulubionej lyzki i rozlozenie swojego krzesla (mamy mikroskopijna kuchnie i krzesla sa typu "tarasowe" -skladane "pazdzierze z ikei" jak to kiedys ktos na jakims blogu napisal. jestem bardzo zadowolona z postepow. sama tez idzie do lazienki i dostawia sobie krzeslo zeby myc zeby/ rece/ twarz. na haslo "vamos" szuka kurtki, dziala tez "wychodzimy". zastanawiam sie co jest grane z tym dzieckiem, czemu ci lekarze je tak zdiagnozowali? a moze po tych skokach bedzie regres?

strach sie bac



a tymczasem ja retuszuje aktorki, ech
wracam do roboty.

poniedziałek, 15 października 2012

bardzo mnie bawi to,ze nasi bliscy znajomi, czyli wszyscy ci "wykolejeni" artysci, aktorzy, rezyserzy i inni filmowcy,czy muzycy itp freaki widza w Natalii normalna dziewczynkę. Zaś znajomi "normalni" - w garsonkach, z karierą ęą, porządni,z eko obiadem, z "zasadami", odprasowani i prasujący, ze świętami i vanami- widzą w niej to, co lekarze.Zaburzenie.

ja z tego wszystkiego sama juz sie zastanawiam, czy my jestesmy zdrowi i co to w ogole jest normalność.

środa, 10 października 2012

chaotycznie

I

to ciekawe, ze sa laski, ktore majac jedno tylko zdrowe dziecko nie sa juz w stanie nic poza tym robic, nawet pracowac.

mysle o tym, gdy zapierniczam miedzy terapiami, lekarzami, przedszkolem, klientami, postprodukcja i jeszcze wylapujac nowe roboty i jeszcze uczac sie dodatkowego jezyka bo trzeba bedzie byc moze dolatywac do innego kraju na niektore zdjecia (oby oby!!!)

zas w chacie dodatkowo zajecia domowe. nie no, oczywiscie nie jestem samotna matka, ale to ja mam prawo jazdy, to ja mowie lepiej po polsku, to ja w kazdym urzedzie zalatwie wszytsko i to ja wbrew kryzysowi walcze uparcie o zlecenia i wymyslam, co jeszcze zrobic, by zarobic. dziki tymczasem stara sie (np. juz prawie umie odkurzac, khem khem) i stara sie, wiem to , zdobywac pacjentow na masaze ale jakos tak niemrawo. dzisiaj sie ruszyl i pracuje z dzieckiem w domu wszystkimi tymi montesorianskimi perdolami, na ktore wydalam ciezko zarobione pieniadze, no ale dziecko to lubi wiec moze byl sens


II


bardzo mnie inspiruje swiat na "A" i chyba nawet zrobie o tym sztuke w jednym teatrze tu na prowincji, ale to jest oczywiscie na razie daleka droga bo zeby cos rezyserowac to trzeba miec czas panie, a czas idzie na zarabianie kasy , przez male "k" niestety
sztuka sie czlowiek nie nażre.

ani terapeutom nie zaplaci.


III


my na razie chyba mamy szczescie do terapii. chyba.

duzo roboty robi przedszkole (terapeutyczne) i Klientkę, która mi je poleciła mogę za to co roku darmo fotografować, tak nam pomogla tą wskazówką...

w ogole duzo tych dzieciakow w spektrum jest, ciesze sie, ze raczej takie normalne osoby mnie otaczaja, nikt nie robi z tego afery poza rodzona babcia Natalii, ktora jest koszmarna pomylka, i wspolczuje jej takiej babci. druga na szzescie jest w miami i oby tam zostala i nigdy nie miala na bilet, bo czuje ze tak samo mnie rozczaruje.


IV


wiec wlasnie temat babci mnie tak uwiera, ze chce sobie ponarzekac na blogu


moja matka jest koszmarnie glupia jednak, i to zal. np wiedzac, ze dziewczynka ma zaburzenia i potrzebuje naprawde specjalnej uwagi co robi ta-rzekomo rozgarnieta- wciaz mloda kobieta ZASIADA na sofie i wzdychajac ciezko mowi "no ale CO JA MAM Z NIA ROBIC przeciez ona w ogole nie slucha mnie!!! ona w ogole nie patrzy na mnie! nie umie sie bawic, co ja robic z nia mam, ach, co?" i tak wciaz jeczy. nie wyrabiam, serio. ta kobieta jest przykladem tego, jak znudzona baba moze sama sobie zruinowac zycie.


ma kase, ma mnostwo czasu i? nic. nie robi kompletnie nic. ja w jej wieku uczylabym sie jezykow, jezdzila po swiecie, cieszyla sie tym,ze mam tylko 55 lat i taki luz i jeszcze super alimenty od ex meza co by sie po tym swiecie rozbijac. a ta kobeita nic. siedzi smetnie i jeczy. boze, nie wyrabiam


nie wymagam,zeby sie wnuczka zajmowala ale tez troche tej milosci moglaby miec dla N, no nie wiem, moze za wiele wymagam .


to jest dla mnie duzy smutek, ten brak babci z prawdziwego zdarzenia, bo terapeutycznie bylaby nieoceniona taka osoba. no ale coz.


babci latino z kolei juz od dwoch lat udaje,ze do nas leci. niewazne,ze w miedzyczasie poleciala z 6 razy do swojego kraju z tego zasranego miami (bilet kosztuje tyle samo niemal, co do PL) ale zeby poznac wnuczke i nas odwiedzic to nie, sorry, bardzo duzy problem. ostatni argument byl taki,ze na bingo poznala babke, ktorej babcia pochodzi z polandii i tam panie takie zimno caly rok,ze zamarzasz idac, nawet latem (facepalm)


nie mam sily na takie argumenty


V


a to autystka nasza, nagle 2,5 letnia



o matce i ojczyźnie

(swoją drogą bardzo polecam ten spektakl, pewnie jeszcze bedzie we wroclawskim t.polskim )

minął wreszcie pełny drugi rok od powrotu na ojczyzny łono

muszę przyznać,że jest duzo mniej zgryzoty i chaly, niz się obawialam i mnie się nadal podoba , podoba mi się mała europa, gdzie wszędzie jest blisko a ludzie mimo wszystko są milsi niz najmilsi latynosi



podoba mi sie,ze moge jezdzic dobrym autem i nikt mnie nie zastrzeli a truchla nie porzuci na skrzyzowaniu dla tegoz auta porwania, podoba mi sie,ze moge planowac jakos przyszlosc swojego dzikiego dziecka gdzies na tym starym kontynencie i nie bac sie. podoba mi sie,ze moge zarobic niezle w ktoryms z moich zawodow i sa to moze nie zawrotne sumy ale tez na tyle niska tu inflacja i koszty mieszkania,ze nie musze sie bac,ze skonczymy pod mostem

podoba mi sie,ze kontrahenci sa w miare uczciwi

i klienci nie tak wredni


i przyjaciele zdarzaja sie...tacy prawdziwi (a nie "niby" przyjaciele, jak w arg), na ktorych jednak zazwyczaj mozesz liczyc, bo europejczycy sa zdecydowanie lojalniejsi i uczciwsi w relacjach miedzyludzkich. Podoba mi sie przejrzystosc przepisow migracyjnych


podoba mi sie jedzenie. dobre niedrogie jedzenie. piekne sklepy z normalnym jedzeniem. dobra kawa (nawet nikaraguanska znalezlismy, pyszna). piekne warzywa. doskonaly ser kiedy chcesz i na twoja kieszen. dobre maslo, dobre jogurty, genialne po prostu zarcie

to jest to, czego zawsze mi brakowalo , a czego w starej dobrej europie nigdy nie brak.


*


nie podoba mi sie- no oczywiscie sluzba zdrowia.
ale to nie jest oryginalne


*


i nie podoba mi sie system, w jakim funkcjonuje tutejszy marny "przemysl filmowy"
no ale luz, bo tuz tuz, u sasiada mam lepszy wiec dam moze jakos rade bo swiatlo wszedzie jest takie samo do filmu i o to sie nie boje; a zanim dam rade to poturlamy sie jakos na tych zdjeciach i na tych tlumaczeniach i na tych dzikiego masazach moze tez.


oczywiscie czasem ogarnia mnie straszna nostalgia, ale tesknie za urugwajem a nie za argentyna wiec luz.

nostalgia zreszta chyba dotyczy bardziej tego, jaka sie bylo gdzies tam osoba , w tamtym czasie, w tamtym miejscu a nie o samo miejsce. takie mam odczucie. ze tesknie za soba sama bez tego calego autyzmu, utrzymywania rodziny, zgryzot, nadwagi (bo zazeram te stresy niestety) itp

na to mam wtedy swoje magiczne sposoby, ktore sa niezgodne z prawem i nie ma sie czym chwalic (nie , nie , nie bakam sobie na boku, spokojnie ;) to nie substancje chemiczne zadne a tylko prosta, stara, poczciwa adrenalina).


teraz jesien jest i bardzo mnie ciesza nadal liscie ,ze szeleszcza, chmury i deszcz i zimno kontrastujace z przyjemnym ogrzewaniem w naszej oszczanej kamienicy na starym miescie.



niedziela, 7 października 2012

autyzm on board

no dobrze, ostatnio nie bylo kiedy notować ale chyba się zmieniło.
zasadniczo od pol roku bujamy sie z diagnozami i lekarzami i ja sie sklaniam ku temu, ze jednak autyzm, zas dziki nie wierzy i uwaza,ze "ona jest inna"

no coz.

cdn