piątek, 24 października 2014

dr jacek

bardzo intrygujacy z powierzchownoscia gdzies w okolicach s. penn'a,z charakterem jakze odmiennym od wielu znanych mi internistów, zainteresowany pacjentem i traktujacy go serio. Gdy sie zatroskal- widac bylo,ze szczerze. Potrafil - jako rodzinny- dogadac sie i z latynosem, i z autystka, i z histeryczka, ktora ich wszystkich przywozila. Skierownia wsyatwil juz dawno, ale ona swoje postanowila zrealizowac wlasnie teraz, w poniedzialek. Pielegniarka zatroskana ppowiedzial, ze troszke stare to skierowanie, "ale przeciez doktor moze mi poprawic, mowi histeryczka
-raczej nie - wzdycha pielegniarka. -Od sierpnia nie żyje


*

facet w moim wieku, w superformie, nie zyje


*

niby tak troche glupio przezywac smierc wlasnego lekarza, ale czuje sie z tym zle

Badania wyszly nieźle. Na wynikach nazwisko doktora.
Ciekawe, co by mi doradzil na ten cukier podwyzszony