uczę się bycia z moją córką. to jest bardzo trudne. ale powoli zaczynam widziec,ze jednak ona chce tego czasu ze mną. powoli zaczyna , jak zupełnie zdrowe dziecko (tak przynajmniej sobie to wyobrazam i tak pamietam to ze swjego dziecnstwa) szuka bliskiej osoby, gdy sie boi. i wybiera mnie, co jest piękne ale to tez odpowiedzialnosc, i to tak dotychczas nie zauwazona. wiec d nowa sie ucze. bo i dziecko w spektrum jest od nowa inne , inaczej jest to dziecko, kazdego dnia mu sie zdarza byc inaczej.
dzisiaj ten idiota, ktrego dziecko ma za ojca znowu myslal, ze ma glowe warda jak slowianie, z ktorymi pil i niestety w domu afera. to na szczescie nie dzieije sie czesciej niz moze 10 razy w roku, a moze 8, ale gdy sie dzieje jestem wsciekla. na siebie. ze ten gnojek jest nadal w moim domu.
dziecko zas w przerazeni posluszne jak nigdy, szybko sie pozwala ubrac, troche marudzi przy lekkach na astme, mknie po swoj niebieski koc, i z kocem do siebie , i do lozka. do lozka z ksiazka. miod na serce kazdej czytajacej matki . ale poniewaz on wrzeszcy i swieci swiatlo w przedpokoju i halasuje w lazienca, to N. cianie mnie za reke (co u niej oznacza "chodz!!!natychmiast") i pokazuje,ze chce bym moim policzkiem zatkala jej ucho, mocno sie przytulajac, a dlonia pod jej glowa mam zatykac drugie ucho. dosyc dziwaczna pozycja, ale przytulam poslusznie, ryczac ukradkiem.
N. zasypia spokojnie (w tle to,co sama wybrala przed klotnia w telefonowym odtwarzaczu- M. Szczygieł czyta Gottland), ja zas ze strachem ogadam kolejne zadrapanie na nodze. niestety nadal ma te autystyczne wysokie progi bólu. wieczorami odkrywam, jak bardzo sie obija. oczywiscie, ze ma SI, ale to nie jest jedyna recepta na to lazenie i przewracanie sie.
nie moge zasnac. dupek chrapie w naszym pokoju, , ja wytargalam materac z sofy do pokoju N.
Deszcz pada. koty sie kłebią pod drzwiami. jest spokojnie ale w taki falszywy sposob.
niedziela, 4 sierpnia 2013
coś bardo, za bardzo powiedziałabym, od serca
uwielbiam prace z moimi zdemoralizowanymi gejami nad niszowym projektem, uwielbiam tak bardzo, jak z aktorami coc tez sa popieprzeni i zawsze im brakuje budzetu. ale to wlasnie oni wszyscy daja mi odczuc,ze moge dac z siebie wszystko, zaszalec, odpalic moj umysl na 120% i to bedzie docenione, efekt bedzie pochwalony, feedback bedzie natychmiastowy, kop radosci bedzie mocny i da naped na nastepny projekt...itd.doceniaja i umieja to wyrazic, w przeciwienstwie do rzygajaco rozowych "bułke przez bibulke" mamusiek z volvo z bachorkami w hipsterskich pumpach , zarzyganczo falszywych w "buziaczkach" par mlodych i calego tego mieszczanskiego tłumu, ktory stanowi moje smutne 80 % klienteli... :-(
zaraz po takiej refleksji daje sobie po gębie mentalnie, z tzw liścia , i ciesząc się na wernisaż odpalam program żeby dalej wybielać zemby troglodytom ślubnym,którzy wolą zaprosić 200 zupełnie obojętnych sobie ludzi, n^ż^zainwestować w wybielanie kłów w klinice....ech.
zaraz po takiej refleksji daje sobie po gębie mentalnie, z tzw liścia , i ciesząc się na wernisaż odpalam program żeby dalej wybielać zemby troglodytom ślubnym,którzy wolą zaprosić 200 zupełnie obojętnych sobie ludzi, n^ż^zainwestować w wybielanie kłów w klinice....ech.
czwartek, 1 sierpnia 2013
wyobraz sobie w takim razie, jak się czuje fotograf slubny
ktorego wlasne malzenstwo to kompletne fracaso, porazka, dno
ale patrzy na swoich Klientów i jest im oparciem w tych koszmarnych chwilach
jakimi jest sesja ślubna
najgorsze, ze od razu wylapuję , ze niedawno sie klocili, ze calusy wymuszone, ze reka w rece owszem, tkwi, ale jak zdechla ryba . Ze spojrzenie nie w oczy a gdzies ponad ramieniem i raczej nie jest tu, z nami.
czasem daję im czas i pod pozorem tlumaczenia czegos asystentce staję tylem. Ale za plecami mam tylko cisze. zaczynaja milczec jeszcze szybciej, niz my...
żal mi. tak po ludzku
ktorego wlasne malzenstwo to kompletne fracaso, porazka, dno
ale patrzy na swoich Klientów i jest im oparciem w tych koszmarnych chwilach
jakimi jest sesja ślubna
najgorsze, ze od razu wylapuję , ze niedawno sie klocili, ze calusy wymuszone, ze reka w rece owszem, tkwi, ale jak zdechla ryba . Ze spojrzenie nie w oczy a gdzies ponad ramieniem i raczej nie jest tu, z nami.
czasem daję im czas i pod pozorem tlumaczenia czegos asystentce staję tylem. Ale za plecami mam tylko cisze. zaczynaja milczec jeszcze szybciej, niz my...
żal mi. tak po ludzku
nerwy
czasami naprawdę mi glupio i źle ze samą sobą- ale tak z ręką na sercu, kogo by nie dobiło , że dziecko nie słucha, i to nie dlatego,ze zle wychowane, tylko zwyczajnie nie umie sluchac, ze dziecko wrzeszczy, skacze po meblach w kuchni, jak zwierz, upada, ryczy jeszcze bardziej, bronię gara w którym gotuję wodę aby przygotować kolację, dziecko więc musi koniecznie w ten gar zajrzec, alsnie teraz, gdy wrze, ja coraz glosniej mowie, w obu jezykach, coraz bardziej potem cieknie mi po twarzy, ze zlosci, coraz bardziej marze, zeby uciec, jak co wieczor dojechac do najdalszej slepej ulicy w cuchach do biegania ale nie wysiadac. nie. otwoarzyc drzwi i właczyc audiobooka i zamknac oczy.
godzina tylko dla mnie. gdy oddech mi sie uspokaja wychodze jeszcze na chwile, i jesli zaparkowalam w poblizu parku lub innego w miare odludnego miejsca, przebiegam kilka kilometrow, ale juz w ciszy, tylko kilka kilometrow, nie wiecej.
cisza tylko dla mnie
*
w domu patrze jak ona spi, i w tym momencie nic mnie nie odroznia od matek dzieci pelnowartosciowych, pelnosprawnych, lub jak mowi nasza psychiatra - neurotypowych- czuję poruszenie. ona sapie cicho , zadowolona ewidentnie. zaciska dlonie na uszytej recznie lalce od Ani Galgankowej. posapuje i czuje, jakbym ta cisze z samochodu przytargala tu ze soba. zaczynam oddychac, zaczynam zyc, az do rana
godzina tylko dla mnie. gdy oddech mi sie uspokaja wychodze jeszcze na chwile, i jesli zaparkowalam w poblizu parku lub innego w miare odludnego miejsca, przebiegam kilka kilometrow, ale juz w ciszy, tylko kilka kilometrow, nie wiecej.
cisza tylko dla mnie
*
w domu patrze jak ona spi, i w tym momencie nic mnie nie odroznia od matek dzieci pelnowartosciowych, pelnosprawnych, lub jak mowi nasza psychiatra - neurotypowych- czuję poruszenie. ona sapie cicho , zadowolona ewidentnie. zaciska dlonie na uszytej recznie lalce od Ani Galgankowej. posapuje i czuje, jakbym ta cisze z samochodu przytargala tu ze soba. zaczynam oddychac, zaczynam zyc, az do rana
Subskrybuj:
Posty (Atom)