Czujesz się niedopieszczona? potrzebujesz prezentu dla samej siebie lub prezentu od Twojego partnera dla Ciebie, który będzie nareszcie przyjemny? mały upominek dla przyjaciółki lub.. dla własnej mamy?
nastoletnia córka chce mieć portfolio modelki?
Z dumą informuję,że Atelier Historias Minimas
https://www.facebook.com/pages/historias-minimas-fotografia/163127990449103
połączyło siły z fenomenalną
https://www.facebook.com/MakijazOdKuchni?sk=wall
i w styczniu ruszają z sesjami, Metamorfozami, cudnymi artystycznymi aktami, profesjonalnymi portfoliami i wszytskim, czego kobieca dusza zapragnie.
W planach są też warsztaty z naszą stylistką oraz inne dobre pomysły na spędzenie tej odrobiny wolnego czasu dla siebie, którą tak rzadko miewamy. Kobieto przybywaj :)
będą karty upominkowe więc można podarować pod choinkę sesję na styczeń, luty .
Na marzec nowe niespodzianki, ale o tym sza.... :)
środa, 30 listopada 2011
piątek, 25 listopada 2011
pierdoly bez ladu i skladu , zeby nie zapomniec co sie myslalo 25.11.2011
Kryzys trochę minął.
pomagaja noweprojekty i kilka rozmow z wlasnym mezem, zeby mu przypomniec, ze jestesmy ze soba bo sie przyjaznimy a nie po to zeby walczyc
zabrzmialo banalnie, ale coz.
***
Ostatnio zdarzylo mi sie po raz pierwszy zostac z córką na noc. bez Dzkiego Męża.
szczerze mówiąc - horror.
dziecko zupełnie oszalało bez ojca i od razu pokazało, jaka jestem wyrodna matka całymi dniami pracując zamiast pomykać na wszelkie figle i fikołki na placach zabaw, basenach, kinderbalach. Ona mnie ma w nosie i zupelnie ignoruje moje polecenia, o ile nie powtorze ich kilka razy. Oraz- z mojej wlasnej winy, bo to ja jestem odpowiedzialna za jezyk polski w tym domu, dziecko nie rozumie narzecza znad wisly. polecenia i rozkazy docieraja wylacznie w narzeczu znad la platy. musze nad tym popracowac. moze latem????
Nie chce sie wdawac w szczegoly ale naprawdę nie przypuszczalam,ze np czynnosc pozornie banalna -podanie syropu moze byc tak trudne, chyba mniej bym sie zmeczyla wrzucajac sama na statyw czworkę wyladowczą.
ZAZNACZAM,ZE TO NIE CHODZI O SAM SYROP- OD DZITKA BIERZE CHETNIE SYROP, NAWET SIE SMIALAM,ZE LEKOMANKA ROSNIE.
potem bylo jeszcze kilka bitew o pierdoly az wreszcie zasnelam umordowana przy wtorze gniewnych monologow dochodzacych z lozka Natalii .
kiedy sie obudzilam rano dziecko tez spalo, bylo zywe i wygladalo na to,ze dalysmy rade.
Czym predzej wsiadlam w samochod zeby przywiezc dzikiego meza z imprezy bo rano Natalia znowu stala sie piekielna.
a poza tym trzeba bylo znowu podaj jej syrop.
Dziecko przybywajac ze mna samo w ogole nie chce jesc. dzien spedzila skubiac niemrawo jedna kromka chleba orkiszowego i saczac butelke herbaty. w sumie zdrowo. probowalam podejsc ja zupa czy jogurtem ale wierzgala , raz nawet kopnela mnie w usta (mam rozcieta warge gorną, bolesne). wyszlam z zalozenia, ze moja zasada iz "jak zglodniejesz to zjesz" w koncu zadziala. i owszem, wieczorem mleko zeszlo w mgnieniu oka.
***
ostatnio wczytalam sie w dyskusje o kampanii spolecznej w USA na temat niebezpieczenstw czyhajacych na dziecko gdy spi z rodzicami. Zupelnie sie z tym zgadzam, uwazam iz spanie z dzieckiem w moim wlasnym przypadku jest smiertelnie grozne- spie tak mocno, ze bez problemu zadusilabym dziecko kladac sie niechcacy nan. Zasypiam i koniec. To dlatego do tej pory, gdy maz opowiada, jak to dziecko w nocy plakalo jestem przekonana, ze zmysla, zeby zrobic z siebie bohatera.
Ogolnie na forum dyskusja sie wywiazala jadowita i chamska, jak to miedzy Polkami (przykre, ale prawdziwe, nie mowcie, ze sie nie zgadzacie i Polki w sieci zawsze dyskutuja z taktem i delikatnoscia dam hahaha ) , nie wtracilam sie wiec wiecej z moja opinia ale dla siebie samej chce zanotowac, ze dziecko w naszym lozku pare razy mialo zaszczyt polezec (na zasadzie- zasnij kolo tatusia, skoro ryczysz i zaraz wszyscy zwariujemy jak sie nie zamkniesz) ale zawsze gdy usnela wracala do swojego wlasnego lozka. od urodzenia ma swoje miejsce do spania i obecnie sama tam biegnie gdy czuje,ze ma potrzebe zasnac. lezenie ze starymi w ogole nie wchodzi w gre, jesli dziecko wchodzi nam do lozka to po to, by wyszarpac za kudly ojca lub ugryzc matke w jakakolwiek nie oslonieta koldra czesc ciala.
ale sie rozwlekam..
**
na froncie zawodowym- powrocili moi najgorsi Klienci, herbalajfowcy z wezem w kieszeni, znacie ten klimat, opowiadaja o gadzecie za 10 tysiecy, ktory niepotrzebnie lekka reka sobie kupuja, choc nawet nie umieja uzywac, ale wykloca sie o kaxde 50 zlotych, a jak juz wynegocjuja cene to i tak nie placa miesiacami.
zrobilam im piekna sesje, mimo ze atmosfera na planie byla straszna. Wykonalam wszytskie zamowione rzeczy wzorowo.
Od kwietnia ciagna sie za mna i kiedy myslalam,ze juz spokoj powrocili po wiecej.
Zrobilam ofertę (robię oferty na miarę) i wysłałam. oczywiscie niedobra. juz bylam tak wredna, ze nawet napisalam,ze pewnie sie im nie spodoba, i ze mam obawy, bo sa moimi najtrudniejszymi klientami (liczylam na to,ze sie obraza i pojda precz) ale niestety, maja sobie przemyslec.
Z innych sesji mam teraz preprodukcję na sesję z nieletnimi w grudniu i juz glowa mnie boli na mysl,ze moja corka stanie sie taka rozkapryszona lolita glupia. Mam chyba na to pomysl- jak tylko zacznie byc rozumniejsza to zawsze juz bedzie za mna nosic caly sprzet zeby wiedziec, ze zarabiam na chleb koszmarna, wyniszczajaca fizyczna praca, choc studia byly przeciez artystyczne.
i ze trzeba szanowac czlowieka, ktory swiadczy Ci uslugi, nawet jesli ma twarz boliwijskiej wiesniaczki, 50kg nadwagi i wyjatkowo podle spojrzenie (tak, to ja).
dodatkowo mam tez obecnie koncowkę projektu dla pewnej dziwnej firmy i poniewaz bardzo chce z ta firma cos robic to musze sie wreszcie skupic i robic.
***
Podsumowanie roku w studio
1. na pewno cieszy mnie fakt, ze ludzie budujacy nowe domy lub kupujacy meiszkania chca miec na scianach fajne zdjecia.
Nie tylko te bidule z ikei. chodzi mi o dobre, w wielkim formacie zdjecia z rodzinnych sesji.
i ze przychodza do mnie, brawo. wszyscy zadowoleni. Ja chcialabym jeszcze,zeby tez przkonali się do innych zdjęc, ktore sa w ofercie,
kilka dobrych landszaftow i kilka tzw. abstrakcji tez sie znajdzie. mysle,ze to z czasem.
Zupelnie nie wypalil pomysl z ofiarowywaniem sztuki jako prezentu slubnego- nawet najlepsza fotografia, oprawiona i tania (nie kolekcjonerska, na to w ogole nikt nie idzie, zal)- nie wygra z kompletem garow, no coz, taka mentalnosc.
2. Na nastepny rok zaprzestaję pracy z dziecmi do lat dwoch.
Same dzieci nic mi nie zawinily, ale rodzicow mam po kokarde. nienawidze debili, ktorzy kaza fotoszopowac noworodka "bo taki pomarszczony i brzydki". albo matki szarpiace kilkumiesieczniakami , ktore sa zestresowane i zmeczone bo sesja mimo wszystko na niektore dzieci dziala w ten sposob i to nie jest niczyja wina. Ale jak widze jak rodzice sie zwracaja bez szacunku do swoich bardzo malych dzieci to mam ochote walnac takiej osobie i wykopac ja z planu.
wiec na razie koniec z dziecmi
3. okazuje się, ze czegokolwiek nie wymysle, i tak Polacy nie sa gotowi na fajne sesje rodzinne. sa zahamowani, mysla schematycznie, sa leniwi i chca "szybko i tanio"
no coz, na szybko i tanio (ale i do dupy) niech sobie szukaja jeleni z groupona, phi
no dobra, rozwlekla jestem
cdn
pomagaja noweprojekty i kilka rozmow z wlasnym mezem, zeby mu przypomniec, ze jestesmy ze soba bo sie przyjaznimy a nie po to zeby walczyc
zabrzmialo banalnie, ale coz.
***
Ostatnio zdarzylo mi sie po raz pierwszy zostac z córką na noc. bez Dzkiego Męża.
szczerze mówiąc - horror.
dziecko zupełnie oszalało bez ojca i od razu pokazało, jaka jestem wyrodna matka całymi dniami pracując zamiast pomykać na wszelkie figle i fikołki na placach zabaw, basenach, kinderbalach. Ona mnie ma w nosie i zupelnie ignoruje moje polecenia, o ile nie powtorze ich kilka razy. Oraz- z mojej wlasnej winy, bo to ja jestem odpowiedzialna za jezyk polski w tym domu, dziecko nie rozumie narzecza znad wisly. polecenia i rozkazy docieraja wylacznie w narzeczu znad la platy. musze nad tym popracowac. moze latem????
Nie chce sie wdawac w szczegoly ale naprawdę nie przypuszczalam,ze np czynnosc pozornie banalna -podanie syropu moze byc tak trudne, chyba mniej bym sie zmeczyla wrzucajac sama na statyw czworkę wyladowczą.
ZAZNACZAM,ZE TO NIE CHODZI O SAM SYROP- OD DZITKA BIERZE CHETNIE SYROP, NAWET SIE SMIALAM,ZE LEKOMANKA ROSNIE.
potem bylo jeszcze kilka bitew o pierdoly az wreszcie zasnelam umordowana przy wtorze gniewnych monologow dochodzacych z lozka Natalii .
kiedy sie obudzilam rano dziecko tez spalo, bylo zywe i wygladalo na to,ze dalysmy rade.
Czym predzej wsiadlam w samochod zeby przywiezc dzikiego meza z imprezy bo rano Natalia znowu stala sie piekielna.
a poza tym trzeba bylo znowu podaj jej syrop.
Dziecko przybywajac ze mna samo w ogole nie chce jesc. dzien spedzila skubiac niemrawo jedna kromka chleba orkiszowego i saczac butelke herbaty. w sumie zdrowo. probowalam podejsc ja zupa czy jogurtem ale wierzgala , raz nawet kopnela mnie w usta (mam rozcieta warge gorną, bolesne). wyszlam z zalozenia, ze moja zasada iz "jak zglodniejesz to zjesz" w koncu zadziala. i owszem, wieczorem mleko zeszlo w mgnieniu oka.
***
ostatnio wczytalam sie w dyskusje o kampanii spolecznej w USA na temat niebezpieczenstw czyhajacych na dziecko gdy spi z rodzicami. Zupelnie sie z tym zgadzam, uwazam iz spanie z dzieckiem w moim wlasnym przypadku jest smiertelnie grozne- spie tak mocno, ze bez problemu zadusilabym dziecko kladac sie niechcacy nan. Zasypiam i koniec. To dlatego do tej pory, gdy maz opowiada, jak to dziecko w nocy plakalo jestem przekonana, ze zmysla, zeby zrobic z siebie bohatera.
Ogolnie na forum dyskusja sie wywiazala jadowita i chamska, jak to miedzy Polkami (przykre, ale prawdziwe, nie mowcie, ze sie nie zgadzacie i Polki w sieci zawsze dyskutuja z taktem i delikatnoscia dam hahaha ) , nie wtracilam sie wiec wiecej z moja opinia ale dla siebie samej chce zanotowac, ze dziecko w naszym lozku pare razy mialo zaszczyt polezec (na zasadzie- zasnij kolo tatusia, skoro ryczysz i zaraz wszyscy zwariujemy jak sie nie zamkniesz) ale zawsze gdy usnela wracala do swojego wlasnego lozka. od urodzenia ma swoje miejsce do spania i obecnie sama tam biegnie gdy czuje,ze ma potrzebe zasnac. lezenie ze starymi w ogole nie wchodzi w gre, jesli dziecko wchodzi nam do lozka to po to, by wyszarpac za kudly ojca lub ugryzc matke w jakakolwiek nie oslonieta koldra czesc ciala.
ale sie rozwlekam..
**
na froncie zawodowym- powrocili moi najgorsi Klienci, herbalajfowcy z wezem w kieszeni, znacie ten klimat, opowiadaja o gadzecie za 10 tysiecy, ktory niepotrzebnie lekka reka sobie kupuja, choc nawet nie umieja uzywac, ale wykloca sie o kaxde 50 zlotych, a jak juz wynegocjuja cene to i tak nie placa miesiacami.
zrobilam im piekna sesje, mimo ze atmosfera na planie byla straszna. Wykonalam wszytskie zamowione rzeczy wzorowo.
Od kwietnia ciagna sie za mna i kiedy myslalam,ze juz spokoj powrocili po wiecej.
Zrobilam ofertę (robię oferty na miarę) i wysłałam. oczywiscie niedobra. juz bylam tak wredna, ze nawet napisalam,ze pewnie sie im nie spodoba, i ze mam obawy, bo sa moimi najtrudniejszymi klientami (liczylam na to,ze sie obraza i pojda precz) ale niestety, maja sobie przemyslec.
Z innych sesji mam teraz preprodukcję na sesję z nieletnimi w grudniu i juz glowa mnie boli na mysl,ze moja corka stanie sie taka rozkapryszona lolita glupia. Mam chyba na to pomysl- jak tylko zacznie byc rozumniejsza to zawsze juz bedzie za mna nosic caly sprzet zeby wiedziec, ze zarabiam na chleb koszmarna, wyniszczajaca fizyczna praca, choc studia byly przeciez artystyczne.
i ze trzeba szanowac czlowieka, ktory swiadczy Ci uslugi, nawet jesli ma twarz boliwijskiej wiesniaczki, 50kg nadwagi i wyjatkowo podle spojrzenie (tak, to ja).
dodatkowo mam tez obecnie koncowkę projektu dla pewnej dziwnej firmy i poniewaz bardzo chce z ta firma cos robic to musze sie wreszcie skupic i robic.
***
Podsumowanie roku w studio
1. na pewno cieszy mnie fakt, ze ludzie budujacy nowe domy lub kupujacy meiszkania chca miec na scianach fajne zdjecia.
Nie tylko te bidule z ikei. chodzi mi o dobre, w wielkim formacie zdjecia z rodzinnych sesji.
i ze przychodza do mnie, brawo. wszyscy zadowoleni. Ja chcialabym jeszcze,zeby tez przkonali się do innych zdjęc, ktore sa w ofercie,
kilka dobrych landszaftow i kilka tzw. abstrakcji tez sie znajdzie. mysle,ze to z czasem.
Zupelnie nie wypalil pomysl z ofiarowywaniem sztuki jako prezentu slubnego- nawet najlepsza fotografia, oprawiona i tania (nie kolekcjonerska, na to w ogole nikt nie idzie, zal)- nie wygra z kompletem garow, no coz, taka mentalnosc.
2. Na nastepny rok zaprzestaję pracy z dziecmi do lat dwoch.
Same dzieci nic mi nie zawinily, ale rodzicow mam po kokarde. nienawidze debili, ktorzy kaza fotoszopowac noworodka "bo taki pomarszczony i brzydki". albo matki szarpiace kilkumiesieczniakami , ktore sa zestresowane i zmeczone bo sesja mimo wszystko na niektore dzieci dziala w ten sposob i to nie jest niczyja wina. Ale jak widze jak rodzice sie zwracaja bez szacunku do swoich bardzo malych dzieci to mam ochote walnac takiej osobie i wykopac ja z planu.
wiec na razie koniec z dziecmi
3. okazuje się, ze czegokolwiek nie wymysle, i tak Polacy nie sa gotowi na fajne sesje rodzinne. sa zahamowani, mysla schematycznie, sa leniwi i chca "szybko i tanio"
no coz, na szybko i tanio (ale i do dupy) niech sobie szukaja jeleni z groupona, phi
no dobra, rozwlekla jestem
cdn
Subskrybuj:
Posty (Atom)
