piątek, 27 czerwca 2014

kolejna granica przekroczona

niestety. Nie umialam dzisiaj znowu sie kontrolowac i zwyczajnie dalam rodzicielsko d..y.
Nawet sobie nie zwaracam glowy, ze malo kto by nie dal, bedac od 5 rano: szarpany z calej sily za wlosy,
ogluszony wrzaskiem do ucha , obolaly od skakania mu po plecach kogos, kto jednak wazy juz okolo 23 kg,
zmeczony gdy po raz kolejny dziecko skopalo mnie po rekach i ramionach przy probie ubrania
wziela zarowkowo niebieskie, ale transparentne rajtuzy i gruba sprana bluze, ktora siega do pasa. kurtki nie chciala choc rano jest naprawde zimno. owinela sie kocem. ubrala buty .rozczochrala wlosy, tak by calkiem zaslanialy twarz. oznajmila swoim ledwo nabytym jezykiem ludzkim, ze nigdzie nie idzie.rzuciola sie na ziemie i darla jak zarzynana. Rzucilam w nia ta ja lekka wiosenna kurtka i powiedzialam, ze ja za to ide i ja zostawiam. z bezsilnosci wzielam kamere i zaczelam ja nagrywac. uspokoila sie. pojechalysmy. w drodze dwa razy wyszla z fotelika pod pasem. nie mam sily, jestem gowniana matka, nieznosnego dzieck. nie widze zadnego wyjscia z tej sytuacji. nie mam sily nawet lezec.