czasami naprawdę mi glupio i źle ze samą sobą- ale tak z ręką na sercu, kogo by nie dobiło , że dziecko nie słucha, i to nie dlatego,ze zle wychowane, tylko zwyczajnie nie umie sluchac, ze dziecko wrzeszczy, skacze po meblach w kuchni, jak zwierz, upada, ryczy jeszcze bardziej, bronię gara w którym gotuję wodę aby przygotować kolację, dziecko więc musi koniecznie w ten gar zajrzec, alsnie teraz, gdy wrze, ja coraz glosniej mowie, w obu jezykach, coraz bardziej potem cieknie mi po twarzy, ze zlosci, coraz bardziej marze, zeby uciec, jak co wieczor dojechac do najdalszej slepej ulicy w cuchach do biegania ale nie wysiadac. nie. otwoarzyc drzwi i właczyc audiobooka i zamknac oczy.
godzina tylko dla mnie. gdy oddech mi sie uspokaja wychodze jeszcze na chwile, i jesli zaparkowalam w poblizu parku lub innego w miare odludnego miejsca, przebiegam kilka kilometrow, ale juz w ciszy, tylko kilka kilometrow, nie wiecej.
cisza tylko dla mnie
*
w domu patrze jak ona spi, i w tym momencie nic mnie nie odroznia od matek dzieci pelnowartosciowych, pelnosprawnych, lub jak mowi nasza psychiatra - neurotypowych- czuję poruszenie. ona sapie cicho , zadowolona ewidentnie. zaciska dlonie na uszytej recznie lalce od Ani Galgankowej. posapuje i czuje, jakbym ta cisze z samochodu przytargala tu ze soba. zaczynam oddychac, zaczynam zyc, az do rana