niedziela, 4 sierpnia 2013

coś bardo, za bardzo powiedziałabym, od serca

uwielbiam prace z moimi zdemoralizowanymi gejami nad niszowym projektem, uwielbiam tak bardzo, jak z aktorami coc tez sa popieprzeni i zawsze im brakuje budzetu. ale to wlasnie oni wszyscy daja mi odczuc,ze moge dac z siebie wszystko, zaszalec, odpalic moj umysl na 120% i to bedzie docenione, efekt bedzie pochwalony, feedback bedzie natychmiastowy, kop radosci bedzie mocny i da naped na nastepny projekt...itd.doceniaja i umieja to wyrazic, w przeciwienstwie do rzygajaco rozowych "bułke przez bibulke" mamusiek z volvo z bachorkami w hipsterskich pumpach , zarzyganczo falszywych w "buziaczkach" par mlodych i calego tego mieszczanskiego tłumu, ktory stanowi moje smutne 80 % klienteli... :-(

zaraz po takiej refleksji daje sobie po gębie mentalnie, z tzw liścia , i ciesząc się na wernisaż odpalam program żeby dalej wybielać zemby troglodytom ślubnym,którzy wolą zaprosić 200 zupełnie obojętnych sobie ludzi, n^ż^zainwestować w wybielanie kłów w klinice....ech.