piątek, 9 sierpnia 2013

czas

uczę się bycia z moją córką. to jest bardzo trudne. ale powoli zaczynam widziec,ze jednak ona chce tego czasu ze mną. powoli zaczyna , jak zupełnie zdrowe dziecko (tak przynajmniej sobie to wyobrazam i tak pamietam to ze swjego dziecnstwa) szuka bliskiej osoby, gdy sie boi. i wybiera mnie, co jest piękne ale to tez odpowiedzialnosc, i to tak dotychczas nie zauwazona. wiec d nowa sie ucze. bo i dziecko w spektrum jest od nowa inne , inaczej jest to dziecko, kazdego dnia mu sie zdarza byc inaczej.

dzisiaj ten idiota, ktrego dziecko ma za ojca znowu myslal, ze ma glowe warda jak slowianie, z ktorymi pil i niestety w domu afera. to na szczescie nie dzieije sie czesciej niz moze 10 razy w roku, a moze 8, ale gdy sie dzieje jestem wsciekla. na siebie. ze ten gnojek jest nadal w moim domu.

dziecko zas w przerazeni posluszne jak nigdy, szybko sie pozwala ubrac, troche marudzi przy lekkach na astme, mknie po swoj niebieski koc, i z kocem do siebie , i do lozka. do lozka z ksiazka. miod na serce kazdej czytajacej matki . ale poniewaz on wrzeszcy i swieci swiatlo w przedpokoju i halasuje w lazienca, to N. cianie mnie za reke (co u niej oznacza "chodz!!!natychmiast") i pokazuje,ze chce bym moim policzkiem zatkala jej ucho, mocno sie przytulajac, a dlonia pod jej glowa mam zatykac drugie ucho. dosyc dziwaczna pozycja, ale przytulam poslusznie, ryczac ukradkiem.

N. zasypia spokojnie (w tle to,co sama wybrala przed klotnia w telefonowym odtwarzaczu- M. Szczygieł czyta Gottland), ja zas ze strachem ogadam kolejne zadrapanie na nodze. niestety nadal ma te autystyczne wysokie progi bólu. wieczorami odkrywam, jak bardzo sie obija. oczywiscie, ze ma SI, ale to nie jest jedyna recepta na to lazenie i przewracanie sie.

nie moge zasnac. dupek chrapie w naszym pokoju, , ja wytargalam materac z sofy do pokoju N.
Deszcz pada. koty sie kłebią pod drzwiami. jest spokojnie ale w taki falszywy sposob.