drugi raz widzę własne dziecko w narkozie ogólnej i drugi raz naprawdę mnie to dobija.
natomiast nie poszedl na darmo moj wlasny przyklad i N. jest jedynym dzieckiem, które nie drze japy na widok pielęgniarki szykującej się by wbić wenflon, nie zawodzi tez dziko i bez sensu, gdy juz ten wenflon ma. dlaczego bez sesnu? bo to nie boli. sama jako dziecko wiele razy mialam wenflon i to nie boli.
boli histeria rodzica. wiec lepiej, by obok nie bylo rodzica, jesli jest histeryczny.
ale dzis byli tylko fajni rodzice. jednych poznalam na szpitalnym korytarzu i zrobili na mnie kolosalne wrazenie. choc niby tzw "normalni ludzie" wiecie, tacy o ktorych w moim srodowisku troche się podsmiewajac mowimy ,ze kowalscy to sa. z domkiem, psem i rabatka, kombiakiem i firanką. a jednak zawsze sie ciesze, ze mimo durnych podsmiechujek zawsze mam oczy i serca na ludzi otwarte , bo poznaje dzieki temu wlasnie TAKICH. rozmowa z zueplnie nieznajoma kobieta na szpitalnym korytarzu jest fascynujaca, ona jest fascynujaca, jej syn jest przeslodko nietypowy, wspanialy, cala rodzina ma w sobie jakis taki dobry czar, ktoremu z ulga ulegam na tych pare godzin stresu i nerwow, az wyjdziemy.
zauwazylam,ze im jestem grubsza, tym czesciej w miejscach publicznych ludzie lgna do mnie lub pytaja o rade, lub "jak to zrobic, dokad pojsc". Jeszcze -nadal-nie wiem-jak-dlugo-maz smieje sie ,ze moze to taki prastary wizerunek wiejskiej szamanki mam, w tych potarganych czarnych kudlach i z przerazajaca gema nieobecnej duchowo wariatki ;) plus postura jakas taka... "pachamama"- mowi