niedziela, 20 września 2015

minął tydzień,kolejny beznadziejny tydzień gdy "niespodzianka goni niespodziankę".Ten tydzień w skrócie : zepsuł się kompletnie lupo, nie wiadomo co dokładnie, wstępnie postraszono nawet,że może się skonczyć wymianą silnika; potem okazało się, że piec /o, przepraszam KOCIOŁ GAZOWY/ nas zabije czadem jeśli się go nie wymieni (byli nawet strażacy na sygnale a potem kominiarz w cylindrze i cała masa EKSPERTÓW); moje autystyczne dziecko miało dziś najgorszy od tygodni dzień z agresją i nadpobudliwością, wrzaskami zapraszającymi do głupich komentarzy na ulicach, rzucaniem się po ziemi, tarzaniem, szczypaniem mnie i w końcu parę godzin  temu spadła z moich pleców (co tam robiła? otóż właziła na mnie uprcie gdy chroniłam swoją głowę zwinięta w coś w rodzaju kłębka przed dalszym skalpowaniem mojej biednej głowy) na swoje plecy i teraz mam paranoję,że coś jej się mogło stać w kręgosłup. Za-du-żo. to jest kolejny tydzień składający się na kolejny miesiąc bycia sam na sam ze wszystkim. Czy muszę wspominać, że nadal trwa remont (choć już końcówka) i że w przedszkolu wszystkie sensowne Panie są na L4 z okazji ciąży w 3-4 miesiącu i na ich miejsce przyszła JEDNA osoba o której dziecko już mówi, ze się jej boi (ja sama też się jej boję,  niestety); zeby ustalić miejsce pobytu ojca dziecka muszę poprosic sąd poliski by się o to zwrocił do sądu w USA.muszę sama to ogarnąć rzecz jasna, bo adwokaci są dla krezusów (czyt: dla każdej osoby, która ma dochód na osobę w rodzinie wyższy niż 600pln). Od jutra nowy tydzień i ... aż strach pomyśleć.



chyba nie mam już siły

napiłabym się chyba z tego wszytskiego , szklankę piwa ale od razu mam paranoję, że wtedy się okaze że upadajać mloda serio cos sobie zrobila a ja bede musiala po alko zawiezc ja do szpitala.

czy to sie leczy???