piątek, 20 listopada 2015

wróciłyśmy ze szpitala i od razu w mrok

ogromnie mnie martwi moje własne zachowanie, martwi mnie, ze nie umiem sie usmiechac juz, ze nie potrafie sie w zaden sposob uspokoic wewnetrznie.

Dziecko mowi do mnie "nie martw sie mamo", co jak na autyste jest sygnalem, ze ja naprawde mam to juz na pysku zbyt dlugo, ta chmure


Okropnie jest mieszkac tydzien w szpitalu i okropnie jest nie umiec sie znalezc w byciu totalnie samemu. dziecku juz przedszkole zszczepilo ideę bycia w stadzie w okolicach konca roku, a ja jedyne co moge, to mu wyciac makiete rodziny z kartonu.


nie czuje sie winna tego stanu rzeczy, bo nie wybiera sie rodzicow, nie podalam tez mojemu bratu sznurka, ani nie wyslalam ojca dziecku na facebooka a stamtad dalej w objecia kolejnych lasek, ktore byc moze zapewnia mu wymarzony legalny pobyt w usa.


w sali byl znami tradycyjnie mukolinek, tym razem osmiolatek. sam, daleko od domu, ogarniety z inhalacjami, rytualalmi szpitalnymi, samodzielny i szczerze po dzieciecemu dobry i mądry

Na tle deszczowego i smutnego tygodnia jak gwiazda, o ktorej lubi spiewac moja corka wraz z maja kleszcz .

profesor, ktory jest zarazem ordynatorem podsunal nowe mozliwosci i zlecil dodatkowe badania.
potwierdzil tez,ze niestety choroba, ktorej istnienie wiele glupich osob podwaza, stwarze obecnie mojemu dziecku wiecej problemow, niz same zaburzenia ASD.
nadpobudliwosc wykancza mloda, ale tez mnie
spimy razem na zelaznym szpitlnym lozku. rozorala mi twarz, po tej stronie, gdzie mam znamię wieć od razu mam schizę i szukam lekarza, zeby to pokazac

jestem strzepkiem czarnej szmatki, spranej i byle jak rozwieszonej na fotelu auta.

jade s8 przez lodz, potem na a2, wyjedzamy idealnie tak, by dojechac do szpitala na wolę bez większych korków.

w lodzi kluje mnie serce, jadę naokolo, mijam balkon z uschnietymi badylami, mijam stara mnie, mijam stare smutki, mijam inne czasy, mijam

pytam, za kim tesknisz Natalio?

za szarym kotkiem moną i złym tatusiem


*


sobota, 7 listopada 2015

stan skrajnego emocjonalnego popaprania?
plakac ze wzruszenia ogladajac archiwalne zdjecia swoich klientow ze starych sesji...





wtorek, 27 października 2015

nie piszę, gdyż dni mam wypełnione porażkami i upadkami

zruinowanym amortyzatorem (jak pamiętamy, ostatnio lupo miało do wymiany swiece, kable i wiele innych), brakiem przeglądu z powodu braku gaśnicy. Nie wytlumaczysz Panu,ze kasa na przegląd, to jedyne co masz do 5.listopada. chce gasnicy. nastepnego dnia byl inny Pan, nie zapytal o gasnice, za to dzieki niemu dowiedzialam sie,ze mam trojkat (juz oblaly mnie zimne pot, gdy pytal o tenże; nie wiedzialam, ze jednk jest skrytka pod brudem w bagazniku). Pan skomplementowal pojazd, choc zastrzegalam-patrzac jak schodzi do kanału obejrzec podwozie- iż mam swiadomosc, ze zaden Niemiec nie plakal, gdy to sprzedawal.

potem padl akumulator
potem moje dziecko na rozmowie rekrutacyjnej do szkoly pokazalo,ze wbrew temu co piszą
poradnia
psycholog
terapeuta
pedagodzy
jest gleboko upośledzonym autystą w najgorszym regresie
serio nie widzialam jeszcze czegos takiego- od czasu gdy miala dwa lata i pierwszą diagnozę

nie mamy szkoly raczej po tym występie.
niby pani sucho się uśmiechając zapewniala,że "przeanalizuje" dokumenty, ale ja dobrze widzialam, co ta mina mowila

w przedszkolu nie mozemy juz zostac

z wielu wzgledow.
oficjalnie dlatego,ze juz nie bedzie zerówki w 2016

ja sama uważam,że to dobrze, bo kolejna zerówka w tym samym miejscu to już byloby za wiele

ale w planach i durnym optymistycznym nastawieniu liczylam na to,ze do zerowki szkolnej z naszym odroczeniem (poradnia umowiona na styczen)zalapiemy sie bez klopotu.

jestem zalamana

czuje się jak gowno.
zwlaszcza, gdy majac nadzieje na mala malutka sesje poprosilam matke o spedzenie kilku godizn z dzieckiem (ma antybiotyk i siedzi w domu, nie mowilam ze kumulacja??) odparla, ze skoro "sobie nie radze z corka, to naprawde powinnam oddac ja do adopcji". zapewnila mnie tez,ze sama zawiadomi urzad, by mi dziecko zabral

serio, ta kobieta jest potworem


*

dzisiaj autystyczna pięciolatka wyrwala mi mase wlosow, zruinowala mieszkanie, zrobila masakryczne sceny

gdy o 18 weszl terapeutka mialam ochote rzucic sie jej na szyję, jako wybawczyni

90 minut wolnosci.

gdybym miala fajki chyba poszlabym na balkon

dlaczego wszystko musi się tak strasznie walic

*

u psychiatry nowej (niestety poprzednia opuscila nfz...:-/) demolka oczywiscie, lekarka uwaza, ze lecimy z concerta od razu w kwietniu, nie ma na co czekac.
obecnie chyba bardziej nadpobudliwosc dobija niz sam autyzm

dziecko nie odpoczywa ani chwili

nikt, kto tego nie widzial nie wierzy, ze to wykancza

nie ma doslownie ani minuty w bezruchu
bez skakania, hustania wierzgania podskakiwania pohukiwania

nie sadzilam,ze czlowiek generuje tyle halasu

do tego mam pisać pracę i skonczyc te ostatnie już raczej studia
do tego mam przygotowac milion rzeczy

do tego ludzie, ktorym sie wydaje, ze sa pepkiem swiata

kazdy takich ma

nie wyrabiam, skoro ona czuje sie tak super, by mnie dreczyc -idzie jutro do przedszkola

niedziela, 20 września 2015

minął tydzień,kolejny beznadziejny tydzień gdy "niespodzianka goni niespodziankę".Ten tydzień w skrócie : zepsuł się kompletnie lupo, nie wiadomo co dokładnie, wstępnie postraszono nawet,że może się skonczyć wymianą silnika; potem okazało się, że piec /o, przepraszam KOCIOŁ GAZOWY/ nas zabije czadem jeśli się go nie wymieni (byli nawet strażacy na sygnale a potem kominiarz w cylindrze i cała masa EKSPERTÓW); moje autystyczne dziecko miało dziś najgorszy od tygodni dzień z agresją i nadpobudliwością, wrzaskami zapraszającymi do głupich komentarzy na ulicach, rzucaniem się po ziemi, tarzaniem, szczypaniem mnie i w końcu parę godzin  temu spadła z moich pleców (co tam robiła? otóż właziła na mnie uprcie gdy chroniłam swoją głowę zwinięta w coś w rodzaju kłębka przed dalszym skalpowaniem mojej biednej głowy) na swoje plecy i teraz mam paranoję,że coś jej się mogło stać w kręgosłup. Za-du-żo. to jest kolejny tydzień składający się na kolejny miesiąc bycia sam na sam ze wszystkim. Czy muszę wspominać, że nadal trwa remont (choć już końcówka) i że w przedszkolu wszystkie sensowne Panie są na L4 z okazji ciąży w 3-4 miesiącu i na ich miejsce przyszła JEDNA osoba o której dziecko już mówi, ze się jej boi (ja sama też się jej boję,  niestety); zeby ustalić miejsce pobytu ojca dziecka muszę poprosic sąd poliski by się o to zwrocił do sądu w USA.muszę sama to ogarnąć rzecz jasna, bo adwokaci są dla krezusów (czyt: dla każdej osoby, która ma dochód na osobę w rodzinie wyższy niż 600pln). Od jutra nowy tydzień i ... aż strach pomyśleć.



chyba nie mam już siły

napiłabym się chyba z tego wszytskiego , szklankę piwa ale od razu mam paranoję, że wtedy się okaze że upadajać mloda serio cos sobie zrobila a ja bede musiala po alko zawiezc ja do szpitala.

czy to sie leczy???