wróciłyśmy ze szpitala i od razu w mrok
ogromnie mnie martwi moje własne zachowanie, martwi mnie, ze nie umiem sie usmiechac juz, ze nie potrafie sie w zaden sposob uspokoic wewnetrznie.
Dziecko mowi do mnie "nie martw sie mamo", co jak na autyste jest sygnalem, ze ja naprawde mam to juz na pysku zbyt dlugo, ta chmure
Okropnie jest mieszkac tydzien w szpitalu i okropnie jest nie umiec sie znalezc w byciu totalnie samemu. dziecku juz przedszkole zszczepilo ideę bycia w stadzie w okolicach konca roku, a ja jedyne co moge, to mu wyciac makiete rodziny z kartonu.
nie czuje sie winna tego stanu rzeczy, bo nie wybiera sie rodzicow, nie podalam tez mojemu bratu sznurka, ani nie wyslalam ojca dziecku na facebooka a stamtad dalej w objecia kolejnych lasek, ktore byc moze zapewnia mu wymarzony legalny pobyt w usa.
w sali byl znami tradycyjnie mukolinek, tym razem osmiolatek. sam, daleko od domu, ogarniety z inhalacjami, rytualalmi szpitalnymi, samodzielny i szczerze po dzieciecemu dobry i mądry
Na tle deszczowego i smutnego tygodnia jak gwiazda, o ktorej lubi spiewac moja corka wraz z maja kleszcz .
profesor, ktory jest zarazem ordynatorem podsunal nowe mozliwosci i zlecil dodatkowe badania.
potwierdzil tez,ze niestety choroba, ktorej istnienie wiele glupich osob podwaza, stwarze obecnie mojemu dziecku wiecej problemow, niz same zaburzenia ASD.
nadpobudliwosc wykancza mloda, ale tez mnie
spimy razem na zelaznym szpitlnym lozku. rozorala mi twarz, po tej stronie, gdzie mam znamię wieć od razu mam schizę i szukam lekarza, zeby to pokazac
jestem strzepkiem czarnej szmatki, spranej i byle jak rozwieszonej na fotelu auta.
jade s8 przez lodz, potem na a2, wyjedzamy idealnie tak, by dojechac do szpitala na wolę bez większych korków.
w lodzi kluje mnie serce, jadę naokolo, mijam balkon z uschnietymi badylami, mijam stara mnie, mijam stare smutki, mijam inne czasy, mijam
pytam, za kim tesknisz Natalio?
za szarym kotkiem moną i złym tatusiem
*
