czwartek, 1 listopada 2012

czlowiek jedank szybko się uczy. jeszcze rok temu nie mialam pojecia o komunikacji alternatywnej, PCS, terapiach, SI, psychiatrii, neurologii- nie w takim zakresie. obecnie umiem juz wychwycic szarlatana, naciągacza czy panikare w rozmowcy.

odrzucam rzeczy, ktore sa przyslowiowa mascia na szczury i cudami na kiju czyli tomatisy, leczenie nieistniejacych pasozytow w pelni ksiezyca, wylapywanie ciezkich metali z krwi za pomoca "tabletek" z ebaya, bioenergoterapie, magnesowanie dzieciaka (!), ziolka, srółka, panie doktor z niemiec namaszczajaca za 300peelenow... to wszytsko mnie juz nawet nie bawi. niesamowity jest biznes - zarabianie na zdesperowanych rodzicach, czesto prostych paniach z banku czy panach dyrektorach podduszonych krawatem i nie widzacym ,ze dzieciaki takie jak nasze potrzebua tak naprawde glownie naszego czasu, zabawy z nami i naszego wsluchania sie w nie. skakania w kaluzach, matki wariatki, malowania farbami po dizajnerskich tapetach z ojcem, wycieczek bez celu, latania na miotle po klatce schodwej itd.

Obserwuje innych rodzicow ze spektrum i widze nadete w cierpieniu postarzale przedwczesnie osoby , ktore mysla ze leczenie to tylko wozenie z terapii na terapie i na kolejna terapie .

chyba po raz pierwszy moja infantylnosc i zacofanie maja pozytywny sens- absolutnie rozumiem sie z moim dzieckiem.