niedziela, 3 stycznia 2016

2016

1 stycznia N. odstawila butelkę, sama z siebie.


nagle też pojawiły się ataki wściekłości ale na szczęście skierowane tylko na rzeczy. I wrzaski.

Wrzaski w nocy co godzinę. Powinnam bowiem spać pod jej łóżkiem

co godzinę idę do niej i udaję,że zasypiam
o 3.30 rzeczywiście zasypiam


nie ma zmiłuj, jeszcze się nie przejaśniło a już gotowe są sanki i trzeba będzie jechać


*


w tym wszystkim obudził się jej w głowie hiszpański. Powodem- moim zdaniem- jest (wreszcie!) dobry lektor w przedszkolu. N. zaczęła mówić po angielsku lepiej i bardzo dużo. Mi to lotto, bo jeszcze niedawno nie mówiła nawet po polsku, ale zaskakuje mnie, jak jakość nauczania może się przełożyć na efekty

w domu najważniejsze dla niej rzeczy (+kot) nazywane są po hiszpańsku, ale już reszta zdania to angielski.
czytam jej coś w ciągu dnia, gdy jesteśmy w domu a ona do mnie mówi: "nie chcę tej książki, chcę książkę w języku".
po angielski podoba się jej, ale takich książek mam mało, więc ona bierze inne i "tłumaczy" mamroczć "bleboemelnekknehe"


*


jestem nadal w takim stanie, że nawet nie klikam bezmyśłnie w sieci.

nocami oglądam filmy, na które w normalnym życiu poszłabym do kina

złość mi kiełkuje w różnych miejscach ciała, i pobolewa.


tej zimy dotarło do mnie, że wypaść za margines można prościej, niż kiedykowliek myślałam