zadzwonil po latach i oczekiwal, ze po prostu powiem "no pewnie, przyjezdzaj"
tyle,ze to juz nie sa lata 90te a ja jestem po 30 i wychowuje sama autystyczne dziecko,
nie zajmuje sie juz pisaniem wierszy, malowaniem, spaniem i paleniem
nie wychowuje kota i przygarnietych ludzi, a wlasne dziecko
czas
cos, czego nie zrozumial nigdy
pewnie,ze kidys bylo tak zabawnie, tak romantycznie
ale jest tez wiele "ale"
jest tez jakieś lato 10 lat temu, gdy po utracie pierwszego dziecka przyjechalam sie wyplakac, na orlen przy pulawskiej (co za miejsce na przyjacielskie przytulenie) a ty mi wtedy wygarniales, ze jak ja tak moglam sobie poradzic, jak smialam zarobic na apartament w pieprzonym jozefoslawiu a ty w tym samym starym polarze. poczulam sie, jakbys mi wtedy dal w twarz, bo nie liczyla sie moja hipotetyczna Basia przez szpital slynnego doktora b.ch. zutylizowana bez mojej zgody i moja dziura w sercu przez to. liczyl sie Twoj foch, ze czas ci sie zatrzymal i dalej gowno w zyciu robiles, gdy ja zapieprzalam 330 dni w roku w fabule, reklamie i trzech serialach. Mija znowu ekada a ty masz pretensje, ze nie chce Ci podac mojego adresu, bo "Zadarles z nie tymi ludzmi, co trzeba"
czy ja kiedys spotkam normalnych ludzi w realu i bede miec spokoj?
tymczasem ojciec mojej corki powiedzial,ze woli popelnic samobojstwo niz placic alimenty "ale zawsze bede ja kochal, STAMTĄD"
nawet nie wiem, czym facepalm mam strzelic, bo ze dlonią własną to mało- jest jasne