dzisiaj trochę chmury przepędziła wiadomość od pani Terapeutki z przedszkola, że się demon mój uspokaja trochę, że dzisiaj bez ekscesów i buntów.
oczywiście,że echa porzucenia przez ojca będą jeszcze pobrzmiewać długo, i w najblizszych tygodniach pewnie również intensywnie, ale ufam że już nie tak, jak w ciągu minionych dni...
Ale jestem z niej dzisiaj taka dumna... dzisiaj na terapii pracuje tak cudownie. siedze tu i słucham jednym uchem, jak pracują i po prostu... warto . każde 5 minut zajęć . brakuje mi słow, zeby to opisac, co czuję
Ale charakter ma okropny.
wczoraj znowu mi inny terapeuta powiedział "a nie myślała Pani,że ten charakter to tak po rpsotu te geny latynoskie?" eeee
eeee
*
a może, kurczę? ;)
*
a dzisiaj w korkach do przedszkola jechalam godzinę.... w tym małym, zadupiastym wrcławiu moim godzinę... pod tym względem nowe mieszkanie jest milion razy lepsze od solnego;
wszystko co do załatwienia jest na krzykach i w kierunku ołtaszyna, czyli punkt wylotowy tego miejsca , choć to nadal centrum, jest idealny. sam faktu nie przedzierania się przez kazimierza, sądową itd już ułatwia.
co do mieszkania. na budowie majstrowie się ogarnęli już z podłogą. tzn spróchniałą miazgą≤ która byla pod szlaką≤ a która to byla pod paździerzem z przedpokoju. niestety zawaliły się łazienki i pralnia... :-OOOO
i odpadł sufik GK, pod nim rzecz jasna nieotynkowany strop ze słomą i "czymtam jeszcze", co niemcy dali...nie jezdzilabym tam nawet, gdyby nie ryby jaśnie pana, które to zostaly same, na pastwę losu. szybko się doczytałam, jak zmienić wodę (była już cuchnąca a ryb y padały, a filtr się zepsuł etc) a panowie karmią i świecą oraz gaszą. ogólnie ekipę mam cudowną, warto bylo na nich tyle czekac.
natomiast porażką tej budowy niedofinansowanej jest już teraz wanna, ale nie mogę narzekać, bo niestety darowana jest. trochę niedźwiedzia przysługa, ale taki jest robaczywy układ, co zrobić. narysowałam od nowa wszystko i w poneidziałek będzie trzeba .... przełożyć niektóre elementy instalacji... hydraulik jest zachwycony niemniej ode mnie...
ta dekonstrukcja pomaga bardzo na przetrwanie głowy w całości,
bardzo dziwne, że mimo całego pogodzenia się etc nadal zdarza mi się jak dzisiaj w piwnicy:
natrafiłam na jego karton z rzeczami do mycia samochodu i pękło mi serce
i rynna.
SERIO
gdy teraz o tym myślę, to jednak facepalm