środa, 12 października 2011

zostawiłam wyjezdzajac sztucce pewnej argentynskiej rodzinie , correntinos zaplatanych w la capital.
dzisiaj manolo napisal do j. ,ze malvina i on nadal wierzą,ze to antyczne sztucce i postanowili umiescic je w muzeum w swojej rodzinnej wsi, concepcion costam costam
sztucce z ikei , rozumiesz. facepalm do kwadratu


*

a w ogole to nie pisze bo ledwo zyje- byc pelnoetatową glowa rodziny, przedsiebiorczym artst i sfrustrowana zla matka to zajecia bardzo pochlaniajace

gdzies w miedzyczasie jest teatr i rozne takie tam przedsiewziatka

jest tez troche zadowolonych klientow, troche gluchych telefonow, coraz gorsze wyniki.
w sierpniu powiesil sie mlodszy brat, a teraz wszyscy nagle stwierdzili jaki byl kochany i w ogole a ja zla siostra przeslonilam go rodzinie i bla bla bla

szlag by ich wszytskich

w ogole trauma z tym chlopakiem
rano przyszedl do ojca

ojciec nad basenem sniadal z laska.
mlody mowi "wez mi daj kabel"
ojciec mowi "lepiej wez sznurek z jachtu"
i jeszcze mu petle zrobil

palant



*


wiem,ze go to boli i ze myslal,ze mlody sie zgrywa, ale ja bym jdnak za gnojkiem pobiegla, mimo wszytsko.

strasznie dziwnie sie zrobilo, nie tylko przez to obwinianie


*

co do projektow to zrobilam tez jeden dobroczynny
dla fundacji krok po kroku
bo lubie Dorote i poniewaz dla mnie ci ludzie sa swieci. ja bym nie dala rady byc matka chorego dziecka, nie umialabym sobie odmowic wszystkiego, nie dalabym rady. podziwiam ich i szanuje


tu jest