jestesmy juz bankrutami totalnymi wiec teraz mozemy spokojnie odpoczac
[tu bylo zdjecie ale je zabieram. chyba w ogole nie chce juz publikowac zadnych zdjec poza oficjalna strona]
w maju zyjemy wylacznie z tego, co nam podaruja znajomi. taki test relacji miedzyludzkich ;)
a splukala nas moja naiwonosc, moja nierozwazna gospodarka, moja glupota wrecz. nie szkodzi.
na szczescie sa inne mozliwosci przezycia, (choc stara reklama radiowa wierci w uszach "el dinero no es todo!!! ...pero como ayuda...")
a ja mam zanotowac sobie, ze charytatywne akcje szkodza, i to bardzo.
a najbardziej te "w imie sztuki". najwpierw ktos mowi, ze film jest krecony bez pieniedzy a potem sam sie podklada i chwali sie informacja ,ze wspolprodukuje go podatnik czyli TaniaVideoProdukcja (tvp)
brzydkiewyrazy na ustach, oj.
*
najbardziej uspokaja mnie gdy moge wyjsc z domu, wsiasc w samochod i zdecydownie oddalic sie mentalnie (i materialnie) od domu, ktory to dom osacza mnie troskami
mam meskie zachowania chyba albo jak twierdzi matka "jestes szmata jak Twoj ojciec" tez mozliwe, szmatlawo sie czuje zreszta
no ale do rzeczy- jezdze po okolicach wytrwale i jezdze
nie tylko poszerzajac baze obiektow zdjeciowych ale tez poszerzajac sobie perspektywe i swiatopoglad troche tez
oto bowiem gdy widze wymarzone ruiny wszelakie co to sie rozmarzylam z Ulubiona Architektka ,ze mi na ich bazie gratis pomoze moje sny zrealizowac o budynku mieszkalnym dla nas czyli domu wariatow to zawsze zagadnieci o ruiny wiesniacy mowia mi,ze nie sprzedadza tego za mniej niz milion, bo to teraz "Pani, niemce mogo juz legalnie kupic ziemie naszo i one te niemce zapalte nam dadza lepsza a ty idz se te swoje nedzne grosze inwestuj w kurnik"
mysle,ze milion i wiecej za zadupiaste dzalkiz ruinami posrodku w mrocznych dolnoslaskich zagajnikach to jest wielkie nieporozueminie ale z ludzmi milo sie gawedzi
gawedzac tak nawet znalazlam chetnego na zdjecia wiec nie jest zle- on mi nie sprzedal dzialki ale ja mu sprzedalam usluge
*
w pracy zamykam juz liste zamowien na sezon lato/jesien i szykuje sie do sesji z ciuchami w genialnym wnetrzu
z eventami rodzinnymi powoli zaczynam miec 80% klientow, jakich sobie zycze: otwartch na zupelne szalenstwo i swiadomych, ze szalenstwo wymaga pewnego nakladu, ale z drugiej strony jest laska z polkowic na przyklad (gdzie to jest???) zyczy sobie za sesje bez scenariusza zadnego , bez zadnego pomyslu, na zasadzie "a teraz mamunia daje caluski bobaskowi" 1500 minimum to serio naklady n moja prace ze strony klienta sa zenujace
jestem niemila? nie, uczciwa .
nie naciagam ludzi. wiem,ze czasem chca zrobic sobie przyjemnosc i zaszalec ale tez wiem,ze to ma swoje granice i ja msze wyczuc te granice w nich
w weekend omawialam wspolprace z para, ktora trafila do mnie po tym, jak 4 kolejnych fotografow z wroclawia podalo im jako minimalna cene za slub 4000 pln plus dodatki jakies za kazdy element typu album
nie dziwie sie, ze zdziczeli ci mlodzi ludzie bo ja tez sie zachwycam zawsze tupetem.
jesli jest sie dobrym w te klocki (czyli nie tylko w reportazach z rzucania bukietem) to mozna zarobic na komercji - :we fylmie panie", reklamie, ciuchach cualquiercosaputamadre ale czemu na biednych ludziach???